• Italia

    Bolonia Osteria del Sole – wino ponad wszystko

    Napis nad drzwiami wejściowymi do Osteria del Sole informuje niepijących, aby pozostali na zewnątrz. Stoi ich trochę, ale tylko dlatego, że tak jak my nie zarezerwowali stolika. Inni wyszli „na dymka”. Nikt się nie spieszy, nie denerwuje. Za stołami goście z różnych stron świata wymieszani ze stałymi bywalcami. Na stołach wino, piwo i suchy prowiant, który trzeba przynieść ze sobą jeżeli chce się coś przekąsić. Osteria del Sole serwuje tylko lokalne wina (i piwo). Zdanie należy potraktować dosłownie. Nie licz na wodę, coca-colę, soki czy inne anielskie trunki. Nie ma. Jest wino. Nie lubisz, nie przychodzisz. Proste. I tak nieprzerwanie od 1486 roku. Siedzimy tylko dzięki gościnnym Włochom, którzy zrobili…

  • Litwa

    Zamek w Trokach – chluba Litwy!

    Zamek w Trokach odwiedziłam trzy razy. Niezmiennie witał mnie widokiem baszt odbijających się w pomarszczonej tafli jeziora i szumem drzew rosnących nieopodal murów. Natura i architektura w idealnej harmonii. Widok jak z obrazka. Czy tak wyglądają zamki obronne? Jak mam uwierzyć, że trocki zamek powstał, by bronić Wilno przed najazdami Krzyżaków z zachodniej strony… Szukałam, szperałam i wreszcie znalazłam treść przystającą do obrazu. Zamek w Trokach – legenda Według legendy zamek jest wynikiem kaprysu kobiety 🙂 Żona księcia Kiejstuta nie chciała mieszkać w Starych Trokach. Brakowało jej wodnych przestrzeni do których przywykła w rodzinnej Połądze. Kiejstut zamiast kłótni wybrał zgodę i by przypodobać się żonie, rozpoczął budowę nowego zamku na wyspie otoczonej…

  • Książka w podróży

    Remigiusz Mróz – Oskarżenie

    Nie, to nie będzie recenzja książki. Po pierwsze nie czuję się na siłach, aby je pisać, a po drugie w Internecie znajdziesz dziesiątki opinii o niemal każdym tytule pojawiającym się na rynku. Lubię czytać. Zawsze lubiłam i zaznaczałam ołówkiem fragmenty, które mnie ujęły, rozbawiły, zainspirowały do przemyśleń. Nierzadko do ich wracałam, a teraz dzięki możliwościom techniki niech idą w świat i, mam nadzieję, zachęcają do przeczytania całości. Zacznę od autora, którego uwielbiam i obiecuję, nie brać pod lupę tylko jego książek (choć kusi mnie bardzo :-)).   -Wybacz, ostatnio nie orientuję się tak dobrze jak ty – odparł pod nosem Oryński. -Może dlatego, że przez parę tygodni harowałem jak wół,…

  • Italia

    Bolonia zwiedzanie i pożegnanie – cz3

    Dzień trzeci zaczynamy od wielce oryginalnego pierwszego śniadania. Serwujemy sobie owoce i wino czyli zestaw na niepogodę, bo za oknem trochę pada. Chyba dzisiaj przyjdzie nam w pełni wykorzystać ciągnące się kilometrami arkady 🙂 Po drugim, już bardziej włoskim śniadaniu czyli kawie i rogaliku, ponownie kierujemy się na Piazza Maggiore. Stajemy przed główną świątynią miasta Bazyliką San Petronio. Bazylika powstała na fundamentach starszych budowli z czasów rzymskich. W zamierzeniach miała być największą świątynią chrześcijaństwa, większą od Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Jednak w trakcie budowy zmienił się zamysł i uznano, że właściwie nie musi być taka wielka, a pieniądze lepiej przeznaczyć na Uniwersytet. W efekcie czego fasadę wykończono tylko częściowo…

  • Italia

    Bolonia zwiedzanie i kolejne przymiotniki cz2

    Jest takie miejsce w Bolonii, którego nie można przegapić, ominąć, zostawić na później. Jest nim Bazylika Santo Stefano. To w zasadzie zespół obecnie czterech, z siedmiu kiedyś istniejących, kościołów. Budowę rozpoczął w V wieku św. Petroniusz – biskup Bolonii. Jego grób, zbudowany na wzór Grobu Świętego znajduje się w jednym z pomieszczeń. Krużganki, grobowce, dziedzińce, spokój. Można przysiąść i nacieszyć się ciszą, której próżno szukać poza murami bazyliki. Na jednym z dziedzińców można zobaczyć misę w której, jak głosi legenda, Poncjusz Piłat obmywał ręce po skazaniu Jezusa na śmierć krzyżową. Tak naprawdę misa jest „młodsza” i pochodzi z VIII wieku. My przechodzimy średniowiecznym, „magicznym przejściem” Corte Isolani, z powrotem pod…

  • Italia

    Bolonia zwiedzanie na czerwono, uczono i tłusto cz1

    Pierwsze spotkanie z Bolonią opisałam w relacji Bolonia zwiedzanie wieczorową porą. Przyszła pora na ciąg dalszy. Prognoza pogody przewidywała na dzisiaj mały deszczyk. Na szczęście w Bolonii nie jest on żadnym problemem. Miasto słynie z dziesiątek kilometrów arkad, dzięki którym można je spokojnie zwiedzać bez parasola. Takie miasto na niepogodę w którym nigdy nie zmokniesz. Przechodzimy przez Porta Galliera, jedną z 12 bram miejskich, wyznaczających granice historycznego centrum miasta. W świetle dnia wszystko wygląda inaczej. Nie raz przekonałam się, że zobaczyć miasto za dnia i w nocy, to tak jakby zobaczyć dwa różne miasta. Wszechobecne arkady są znakiem rozpoznawczym. Pod nimi toczy się codzienne życie mieszkańców. To one zakręciły mną jak dziecięcym bączkiem i wciągnęły…