• Czechy

    Czechy Ostrawa – zacznijmy od początku

    Pierwsza wizyta w Ostrawie. Odsunęłam na bok zwiedzanie zamku, przemysłowego kompleksu w Dolnych Witkowicach, nie zrobiłam piwningu na ulicy Stodolni. -Zdradź nam zatem, co Ty tam kobieto robiłaś? – usłyszałam zaczepne pytanie i zobaczyłam kilka par oczu wlepionych we mnie w oczekiwaniu na odpowiedź. -Skupiłam się na architekturze w centrum miasta. I knedlikach – dodałam pospiesznie, widząc miny zebranych. Gdyby wzrok mógł zabijać, leżałabym pewnikiem trupem. Ale tak właśnie było. Z aparatem w ręku wtopiłam się w miejski krajobraz Ostrawy wypełniony secesyjnymi willami, kamienicami, kompleksami domów mieszkalnych, budynkami użyteczności publicznej. Zaczęłam od ulicy Poštovní – jednej z najstarszych ulic w Ostrawie, a później szłam po prostu przed siebie zadzierając do…

  • Książka w podróży

    Mariusz Szczygieł – Laska nebeska

    Z okładki – „Po co wymyślono Czechów?” pyta Mariusz Szczygieł i odpowiada: „Żeby wprowadzić Polaków w dobry nastrój”. Reporter „Gazety Wyborczej”, czechofil, autor przełożonych na kilkanaście języków książek „Gottland” i „Zrób sobie raj”, a w „Lasce nebeskiej” ujawnia twarz felietonisty. Są to wycieczki z czeskiej literatury do życia. „Z książek – przyznaje – zapamiętuję tylko pojedyncze zdania i potem zaczynają one żyć w mojej głowie własnym życiem”.   Było to wiosną 2000 roku i wszystko co przeżywałem w Pradze, było po raz pierwszy. Także pierwszy koncert jazzowy, w klubie U Stare Pani, gdzie z recitalem wystąpiła prawdziwa stara pani – Vlasta Pruchova. Miała wtedy 74 lata, zmarła sześć lat później.…

  • Italia

    Bolonia Osteria del Sole – wino ponad wszystko

    Napis nad drzwiami wejściowymi do Osteria del Sole informuje niepijących, aby pozostali na zewnątrz. Stoi ich trochę, ale tylko dlatego, że tak jak my nie zarezerwowali stolika. Inni wyszli „na dymka”. Nikt się nie spieszy, nie denerwuje. Za stołami goście z różnych stron świata wymieszani ze stałymi bywalcami. Na stołach wino, piwo i suchy prowiant, który trzeba przynieść ze sobą jeżeli chce się coś przekąsić. Osteria del Sole serwuje tylko lokalne wina (i piwo). Zdanie należy potraktować dosłownie. Nie licz na wodę, coca-colę, soki czy inne anielskie trunki. Nie ma. Jest wino. Nie lubisz, nie przychodzisz. Proste. I tak nieprzerwanie od 1486 roku. Siedzimy tylko dzięki gościnnym Włochom, którzy zrobili…

  • Litwa

    Zamek w Trokach – chluba Litwy!

    Zamek w Trokach odwiedziłam trzy razy. Niezmiennie witał mnie widokiem baszt odbijających się w pomarszczonej tafli jeziora i szumem drzew rosnących nieopodal murów. Natura i architektura w idealnej harmonii. Widok jak z obrazka. Czy tak wyglądają zamki obronne? Jak mam uwierzyć, że trocki zamek powstał, by bronić Wilno przed najazdami Krzyżaków z zachodniej strony… Szukałam, szperałam i wreszcie znalazłam treść przystającą do obrazu. Zamek w Trokach – legenda Według legendy zamek jest wynikiem kaprysu kobiety 🙂 Żona księcia Kiejstuta nie chciała mieszkać w Starych Trokach. Brakowało jej wodnych przestrzeni do których przywykła w rodzinnej Połądze. Kiejstut zamiast kłótni wybrał zgodę i by przypodobać się żonie, rozpoczął budowę nowego zamku na wyspie otoczonej…

  • Książka w podróży

    Remigiusz Mróz – Oskarżenie

    Nie, to nie będzie recenzja książki. Po pierwsze nie czuję się na siłach, aby je pisać, a po drugie w Internecie znajdziesz dziesiątki opinii o niemal każdym tytule pojawiającym się na rynku. Lubię czytać. Zawsze lubiłam i zaznaczałam ołówkiem fragmenty, które mnie ujęły, rozbawiły, zainspirowały do przemyśleń. Nierzadko do ich wracałam, a teraz dzięki możliwościom techniki niech idą w świat i, mam nadzieję, zachęcają do przeczytania całości. Zacznę od autora, którego uwielbiam i obiecuję, nie brać pod lupę tylko jego książek (choć kusi mnie bardzo :-)).   -Wybacz, ostatnio nie orientuję się tak dobrze jak ty – odparł pod nosem Oryński. -Może dlatego, że przez parę tygodni harowałem jak wół,…

  • Italia

    Bolonia zwiedzanie i pożegnanie – cz3

    Dzień trzeci zaczynamy od wielce oryginalnego pierwszego śniadania. Serwujemy sobie owoce i wino czyli zestaw na niepogodę, bo za oknem trochę pada. Chyba dzisiaj przyjdzie nam w pełni wykorzystać ciągnące się kilometrami arkady 🙂 Po drugim, już bardziej włoskim śniadaniu czyli kawie i rogaliku, ponownie kierujemy się na Piazza Maggiore. Stajemy przed główną świątynią miasta Bazyliką San Petronio. Bazylika powstała na fundamentach starszych budowli z czasów rzymskich. W zamierzeniach miała być największą świątynią chrześcijaństwa, większą od Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Jednak w trakcie budowy zmienił się zamysł i uznano, że właściwie nie musi być taka wielka, a pieniądze lepiej przeznaczyć na Uniwersytet. W efekcie czego fasadę wykończono tylko częściowo…