Karkonosze szlaki, Karkonosze Wielki i Mały Staw.

Po nerwowej niedzieli, poniedziałek zapowiadał się sielankowo. Ja, leżaczek, książka, kawa i wiele godzin niczym niezakłóconego lenistwa. Wszystko przebiegało zgodnie z planem do pięćdziesiątej strony po której wiedziałam, że akcja nie posunie się w innym kierunku niż „on ją dotknął, a ona zadrżała”. Och te dzisiejsze bestsellery… ani do czytania, ani do podparcia szafy ze złamaną nogą.

Dobiegała dziesiąta. Za oknem bezchmurne niebo i słoneczko, a od jutra zapowiadane załamanie pogody. Pojutrze przy tak zmiennym klimacie można spodziewać się wszystkiego. Odruchowo sięgnęłam po mapę Karkonoszy. Okoliczne szlaki zdeptałam w ramach przywrócenia ciału dobrej kondycji. A może tak w końcu dotrzeć nad Mały i Wielki Staw? Przejście pętelki spod domu zajmie mi jakieś osiem godzin, plus krótkie postoje na robienie zdjęć, na dłuższe nie starczy czasu. A niech tam, zmęczę się pewnikiem, ale oko nacieszę, a gdy organizm zastrajkuje, skrócę trasę.

Z Przesieki drogą pod Reglami dotarłam do czarnego szlaku Petrovka (Piotrówka). Chcąc nie chcąc musiałam się z nim zaprzyjaźnić na półtorej godziny. Trudna to była przyjaźń. Cały czas pod górę, noga za nogą, bez wytchnienia, widoków i promieni słońca. Szczęśliwie zza setnego „ostatniego” zakrętu zaczął wyłaniać się fragment panoramy z pierwszymi formacjami skalnymi i schroniskami. Niech żyje otwarta przestrzeń! Witaj Główny Szlaku Sudecki!

pierwsze skały na szlaku

karkonosze widok na góry

karkonosze-szlak-sudecki

Dalsza droga nie zmuszała do wielkiego wysiłku. Za Przełęczą Karkonoską czekało mnie jeszcze kilkunastominutowe podejście po kamieniach i kamolach. W tle jakieś panie narzekały na uciążliwość szlaku. Zamiast skupić się na ploteczkach musiały bidule patrzeć pod nogi. Po pełnym żalu: „Wiesz Krysiu, ten szlak nie sprzyja konwersacjom” nastała cisza. Uporczywe kamienie uwolniły mój umysł od zakłóceń 🙂

karkonosze-schronisko-odrodzenie

kamienie na szlaku

Karkonosze szlaki i legendy.

A czy karkonoskie szlaki sprzyjają legendom? Tak! Najwięcej legend łączy się ze skalnymi formacjami przybierającymi nierzeczywiste kształty. Spośród wszystkich granitowych ostańców największą uwagę zwraca Słonecznik. Widać go prawie z całej Kotliny Jeleniogórskiej. Według XVI-wiecznych legend właśnie tutaj mieszkał Duch Gór. W oddzielonym od reszty skały filarze dopatrywano się zakapturzonej postaci spoglądającej w doliny, a nawet skamieniałego diabła. Dla mieszkańców okolicznych wsi Słonecznik służył jako zegar. Pojawiające się nad skałą słońce oznaczało południe.

karkonosze-słonecznik

słonecznik-karkonosze

Przy Słoneczniku zaczęłam mierzyć siły na zamiary. Dotarłam do ostatniego punktu umożliwiającego skrócenie trasy. Schodzić żółtym szlakiem do Pielgrzymów czy wędrować dalej czerwonym? Trzymając tempo powinnam dotrzeć do domu przed zachodem słońca. Żółty czy czerwony? Czerwony!

widok na skały wystające ponad drzewami

Po pięciu minutach stałam nad krawędzią Kotła Wielkiego Stawu – największego naturalnego jeziora Karkonoszy. Przed trzema wiekami turyści widywali tu podobno Ducha Gór jeżdżącego po lodzie saniami ciągniętymi przez dzika. Aha, widzieli… Duch Gór, tak jak ja, nie lubi tłumów, więc jak już jeździ to mroźną nocą kiedy ma pewność, że nikt nie wysunie nosa spod ciepłej kołdry 🙂

Mały staw leży w większym i bardziej malowniczym kotle. Kilkusetmetrowe skalne ściany odbijają się w jego wodzie i hamują zapędy śmiałków, którzy dla lepszego ujęcia gotowi są przejść pod łańcuchami zabezpieczającymi. Naprawdę trudno oprzeć się pokusie „zobaczenia więcej” wkraczając na najpiękniejszy widokowo odcinek szlaku. Dwa polodowcowe stawy ze sterczącym nad nimi szczytem Śnieżki to piękno w czystej formie.

mały-staw-karkonosze

Na rozdrożu koło Spalonej Strażnicy zmieniłam kolor szlaku na niebieski. Widoki tak mnie zaczarowały, że wyłączyłam się na obecność innych. Dopiero przy schronisku Samotnia wróciłam do rzeczywistości, a raczej zmusiły mnie do tego okoliczności. Obiekt przeżywał prawdziwe oblężenie. Nie było gdzie usiąść, stanąć, myśleć. Zeszłam nad staw, po czym uciekłam przerażona. Odpoczynek w krzykliwym tłumie nie należy do moich ulubionych. Po sezonie na pewno wrócę tu na dzień lub dwa kontemplować widoki i chłonąć spokój.

karkonosze-samotnia

schronisko-samotnia-karkonosze

Co mnie podkusiło żeby do Borowic zejść żółtym szlakiem? Nie wiem. Cyrk zaczął się po krzyżówce z Drogą Chomontową. Korzenie, chaszcze, kamienie, niedowierzanie. I wszystko w pionie. Zwątpiłam zupełnie kiedy okazało się, że szlak biegnie strumieniem. Nie obok strumienia tylko w… Gdy wyszłam z lasu nawet krowy zamarły 🙂

karkonosze-strumień

dwie krowy patrza na mnie zdziwione

Czy ja narzekałam na Petrovkę? Cofam wszystko. Petrovka jest boska, wygodna i przytulna!!!Do domu dotarłam z kulejącą nogą, trzema odciskami, zbitym palcem i uśmiechem na ustach. Było warto.

8 comments

  1. Tereny, o których piszesz zwiedzałem w połowie października. Żywej duszy. Dziwne, bo do przeczytania Twojej relacji żyłem w przekonaniu, że tak jest tam zawsze.
    Ogólnie jednak, dwa wakacyjne miesiące to z pewnością niedobry czas dla wszystkich, którzy lubią piękno Polski w spokoju kontemplować.

    • Witaj Piotrze, tereny pustoszeją z dniem pierwszego września. Dla osób utrzymujących się z turystyki to zła wiadomość, ale dla osób lubiących spokojne górskie wędrówki najlepsza z możliwych.

  2. Świetny tekst napisałaś. Bardzo przyjemnie się czytało. Można było również się pośmiać. Te legendy mnie normalnie przerażają, choć są ciekawe. hehe Tam jest bosko. Zachwycająco. Odpoczynku w tłumie również nie lubię. Raczej tylko to nasila moje nerwy. 😀

    Boziu…jaki szlak w dół..takim jeszcze nie szłam. Super przygoda, choć pewnie niebezpieczna. Mega pozytywny post. Pięknie podsumowana wycieczka. Jestem pewna, że wyprawa górska z Tobą to czysta przyjemność. Pozdrawiam. :))

    • dzięki wielkie. Twój wpis przypomniał mi o napisanej przed kilkoma miesiącami relacji. Oj tak. Tam jest bosko. Boski jest zwłaszcza Główny Szlak Beskidzki. Idziesz i pod nogami masz cały świat. Żółtym szlakiem do Borowic na pewno nikt nie chodzi, on według mnie nie nadaje się do chodzenia 🙂 Gdybym tylko wiedziała o jego „stanie” wcześniej, wybrałabym inną drogę. Uściski wielkie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *