Finlandia Helsinki. Promem do Helsinek.

Finlandia. Kraina Tysiąca Jezior, Świętego Mikołaja i Muminków, pełna unikalnych zjawisk przyrodniczych, wszechobecnych saun i podgrzewanych ulic. A ludzie? Występują, ale nie lubią tłoku, średnia gęstość zaludnienia wynosi siedemnaście osób na kilometr kwadratowy. Posługują się językiem przypominającym tajemny kod (odmieniają nawet słowo „nie”!). Po urodzeniu zamiast klapsa w pupę dostają narty i zjeżdżają ze skoczni, a ich prezydent, dla odmiany, uwielbia jeździć na wrotkach. Nieźle zakręcony kraj – pomyślałam.

Od kilku dni odpoczywałam w Tallinie. Z tutejszego portu do Helsinek prom płynie dwie godziny. Jednodniowa wycieczka do stolicy Finlandii okazała się rozwiązaniem naturalnym i najbardziej ekonomicznym z możliwych.

dopływamy do celu

Rejs przespałam, a nad ranem wzmocniłam siły podwójną kawą. Czekał mnie cały dzień włóczęgi. Przed terminalem zapytałam dwóch chłopaków wpatrzonych w mapę, czy również planują dotrzeć do „centrum” na piechotę. Planowali. Oni znali drogę, ja nie, więc mnie przygarnęli 🙂

Wita nas osobliwe dzieło 🙂

Helsinki nie posiadają jednego miejsca, które można określić jako centrum. Każdy wybiera je sobie wedle upodobania. Moim punktem orientacyjnym został plac dworcowy, otoczony secesyjnymi budynkami. Sam dworzec to okazała budowla, otwarta prawie sto lat temu. Pociągi odjeżdżają stąd do większości dużych miast w kraju i dalej do Moskwy czy Sankt Petersburga. Jeżeli planujesz podróżowanie po Finlandii lokalnymi środkami transportu, na pewno trafisz na plac z charakterystyczną wieżą.

 

Ulicą Keskuskatu dotarłam do parku Esplanade mającego swój początek za półokrągłym budynkiem Teatru Szwedzkiego. Pogoda nie zawiodła, uliczni muzycy grali przed pełną widownią. Nawet najsłynniejsza kawiarnia Kappeli pękała w szwach choć ceny przyprawiają w niej o zawrót głowy. Latem w parkowym amfiteatrze obywają się liczne imprezy muzyczne, a trawniki uginają się nieskończonej ilości piknikowych koszy.

Po wyjściu z parku otwiera się widok na Kauppatori (Targ Rybny) i zatokę. Dokładnie w tej kolejności. Targ jest popularnym przystankiem dla mieszkańców i turystów. Tradycyjne stragany oferujące owoce, warzywa i lokalne produkty, przeplatają się ze stoiskami pełnymi wyrobów rękodzielniczych – barbarzyńsko drogich, ale pięknych. O dziwo zauważyłam zaledwie kilku sprzedawców ryb, co jak na targ rybny jest dość zaskakujące.

Targ ukryty pod kolorowymi parasolami

Spod kolorowych namiotów unosiły się zapachy gotowych dań. Nie mogłam przejść obojętnie obok takiego obrazka. Zamówiłam porcję mięsa z renifera i dołączyłam do grona zatopionych w smakach turystów. Ależ trafiła mi się miejscówka! Po prawej stronie Pałac Prezydencki, po lewej statki zacumowane przy przystani, a na wprost wyspa Katajanokka z górującym nad miastem Soborem Uspieńskim. Idealna kompozycja.

Wnętrze Soboru Uspieńskiego

Po posiłku udałam się na zwiedzanie wyspy. Zaskoczyła mnie jej zabudowa – połączenie skromnej secesji z budynkami wzniesionymi z czerwonej cegły. Poczułam się jak na Górnym Śląsku.

Ciekawostką wyspy jest oryginalny hotel Katajanokka mieszczący się w budynku dawnego więzienia z 1837 roku.

Wnętrze hotelu Katajanokka – źródło nileguide.com

Dziwnie znajoma wydała mi się również cześć miasta pomiędzy Soborem Uspieńskim, a Placem Senackim. Wyglądem przypominała rosyjskie miasta. Skojarzenie okazało się prawidłowe. W 1809 roku Rosjanie zajęli Helsinki, a po wielkim pożarze w 1812 roku miasto odbudowano w stylu empirowym na wzór Sankt Petersburga. 85 lat później Finowie wznieśli pomnik upamiętniający rządy cara Aleksandra II, którego uważali za mądrego i sprawiedliwego władcę (zawdzięczali mu m.in. zrównanie języka fińskiego z rosyjskim). Pomnik stoi do dzisiaj w centralnym punkcie Placu Senackiego.

Plac najlepiej prezentuje się ze szczytu schodów prowadzących do katedry. Taki fiński odpowiednik schodów hiszpańskich na których można przysiąść, odpocząć, zjeść drugie śniadanie, pogapić się na okoliczne budynki lub ulicę Aleksanderinkatu podgrzewaną w czasie zimy.

Katedra luterańska z zewnątrz prezentuje się dostojniej

Popołudnie spędziłam w dwóch wyjątkowych miejscach. Poruszyły mnie na tyle, że poświęciłam im odrębny wpis. Szczegóły znajdziesz w  relacji Helsinki ciekawe miejsca.

A potem opuściłam miejskie mury i otoczyłam się zielenią dwóch parków: Hasperia i Sibeliusa.

Pierwszy polecam wszystkim lubiącym podziwiać miasta z wysokości. Taras widokowy umieszczony na szczycie 72-metrowej wieży Stadionu Olimpijskiego nadaje się w sam raz do obserwacji z lotu ptaka.

Do parku Sibeliusa przyciągnęła mnie historia osobliwego pomnika poświęconego najsłynniejszemu kompozytorowi Finlandii. Jego autorka Eila Hiltunen przez cztery lata własnoręcznie spawała 600 stalowych rur o różnych średnicach. Aby nie dopuścić do odkształcenia stali pod wpływem ciepła, artystka siadała na rurach trzymając w jednej ręce palnik spawalniczy, a w drugiej wąż z wodą, służący do chłodzenia stali. Długotrwały wysiłek w szkodliwych warunkach przypłaciła ciężką chorobą płuc. Czy było warto? Chyba tak, pomnik jest najczęściej odwiedzanym miejscem w Helsinkach. Wyglądem i zachowaniem przypomina ograny. Gdy wieje silny wiatr rzeźba zaczyna grać. Każda z rur wydaje inny dźwięk, tworząc prawdziwy koncert.

A teraz ciekawostka-trochę na wesoło, a trochę ku przestrodze. Podobno jakiś Japończyk chcąc zrobić sobie oryginalne zdjęcie włożył głowę w jedną z rur, a ta zaklinowała się w środku 🙂

W drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze na cmentarz Hietaniemi będący największą nekropolią Finlandii. Pochowano na nim wybitne postaci historii fińskiej, większość prezydentów, naukowców, ludzi kultury, artystów i żołnierzy poległych w czasie II wojny światowej.

W bezpośrednim sąsiedztwie cmentarza Hietaniemi znajduje się cmentarz prawosławny, muzułmański oraz żydowski. Nekropolie różnych wyznań obok siebie, otwarte i dostępne dla zwiedzających. W Polsce z cmentarzem aż siedmiu wyznań spotkałam się w Suwałach, ale to już temat na inną opowieść.

 

8 comments

  1. W Sosnowcu był podobny pomnika ale go dopadła ustawa dekomunizacyjna i go rozebrali 😉 Super wpis jak zwykle

    • A pamiętasz jak się ten pomnik nazywał albo jak na niego lokalnie mówiono? Poszperałabym sobie w Internecie z ciekawości. Dzięki i zapraszam częściej do odwiedzania i komentowania. Dobrze wiedzieć, że podoba się to co robię. Pozdrawiam serdecznie.

    • Prawda. Ceny w Skandynawii przyprawiają o ból głowy dlatego lepiej aby pobyt w tamtych stronach przebiegał bez niespodzianek 🙂 Również pozdrawiam i zapraszam częściej 🙂

  2. Fajnie dowiedzieć się tyle ciekawostek na temat jednego państwa od doświadczonego podróżnika 🙂 W Finlandii nigdy nie byłam, ale domyślam się, że kraj ten ma bardzo ciekawą kulturę! Z chęcią spróbowałabym mięska z renifera, choć na samą myśl o zabijaniu tych przeuroczych zwierzątek, jest mi niesamowicie przykro :/ A i bardzo ciekawy jest ten pomnik przypominający organy! Chciałabym zobaczyć go na własne oczy, ale póki co Helsinki mi nie po drodze 🙂

    • Też nie planowałam podróży do Helsinek, wyskoczyły przy okazji. Z chęcią zobaczyłabym więcej, zwłaszcza miejsca z dala od zabudowań, ale na razie muszą mi wystarczyć Helsinki. Dziękuję za komentarz i zapraszam częściej.

  3. Helsinki kojarzą mi się z typem miasta, które warto zobaczyć, ale nie marzy się o ponownej wizycie, a tym bardziej nie jest to miasto, o którym śni po nocach. Raz wystarczy. Mam rację?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *