widok na pałac Branickich od strony ogrodu
Podlaskie

Białystok – stolica Podlasia. Atrakcje, zabytki, co zobaczyć?

Północno-wschodnie krańce Polski to miejsce szczególne. Mieszanka kultur, tradycji i religii. Zapachów dziewiczej przyrody i specjałów kresowej kuchni. Wszystko na wyciągnięcie ręki. W stolicy Podlasia – Białymstoku – znajdziesz wiele atrakcji i miejsc, które musisz zobaczyć!

Od kilku dni czułam się jak rozładowana bateria. Chodziłam z kąta w kąt, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Wszystko było nie tak z wyjątkiem pogody. Początek września wciąż intensywnie pachniał latem. Słońce szalało na niebie, ptaki w powietrzu, trawa na łąkach, a pan Kret z wyżem w TVP. Świat za oknem biegał w krótkich spodenkach i nie zamierzał zwalniać tempa. Powoli wszystko stawało się jasne. Skończył się czas niewinnego kuszenia. Przygoda przyszła i bez zbędnych pytań, porwała mnie w kolejną barwną podróż.

Jadąc PKS-em, zapomnianym środkiem transportu, czułam przypływ energii, która zawsze towarzyszy mi w drodze. Przymknęłam powieki, przywołując zimowe wspomnienia ze stolicy Podlasia (a z zimą na wschodzie nie ma żartów, szczypie w uszy, że ho ho). Ujemna temperatura pozwoliła mi wówczas na zrealizowanie krótkiego programu obowiązkowego, po którym wyziębione ciało marzyło już tylko o duecie z grzańcem.

Tym razem od rana świeciło słońce. Zapowiadał się ciepły, przyjemny dzień.

dworzec-białystok

Kościół św. Rocha w Białymstoku.

Po trzech godzinach spędzonych w autobusie, trochę niewyspana, ruszyłam w stronę kościoła św. Rocha. Pamiętałam go doskonale z poprzednich podróży. Jeden z najciekawszych polskich kościołów. Cały biały z wysoką, ażurową wieżą górującą nad miastem. Wzniesiony jako symboliczny pomnik odzyskania niepodległości.

kosciół-św-Rocha
Kościół św. Rocha (źródło www.sjerzy.parafia.info.pl)

Trwały przygotowania do mszy. Ludzie powoli zapełniali kościelne ławy. Rozbrzmiały pierwsze akordy organów. Dźwięki unosiły się nad ulicą Lipową. Po chwili dołączyły do nich kolejne z cerkwi św. Wojciecha. Na jednej ulicy, w odległości paru metrów, spotkały się dwie religie. Ludzie modlili się w różnych językach do tego samego Boga. I tak od stuleci.

Ulica Lipowa prowadzi prosto na rynek Kościuszki, który o tej porze dopiero budził się do życia. Pracownicy barów i restauracji bez pośpiechu rozstawiali krzesła, poprawiali nakrycia stołów, otwierali parasole w ogródkach piwnych. Czas mnie nie gonił, więc zrobiłam kulinarny rekonesans. Wypadł nadzwyczaj pozytywnie. Białystok na widelcu prezentuje się smacznie i różnorodnie. Istnieje nawet białostocki szlak kulinarny, ułatwiający wybór niezdecydowanym :-). Tutaj należy zrezygnować z pizzy czy innych włoskich wynalazków i zatracić się w tradycyjnych podlaskich daniach (ja zawsze idę na owo zatracenie jak w dym :-)). Temat rozwinę nieco później w porze obiadowej.

białystok-kamieniczki

Ratusz w Białymstoku
Ratusz w Białymstoku

Pałac Branickich.

Najstarszy trakt miasta doprowadził mnie do wizytówki Białegostoku – Pałacu Branickich. Warto zapamiętać to nazwisko bowiem właśnie Janowi Klemensowi Branickiemu miasto zawdzięcza swój rozkwit. Niewielki pałac przebudował w jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich, zwaną do dzisiaj Wersalem Północy. Dawniej bywali w nim królowie polscy, cesarze i carowie. Obecnie oddają się nauce studenci Uniwersytetu Medycznego (w pałacu działa też Muzeum Historii Medycyny i Farmacji).

Wnętrza pałacu już widziałam dlatego od razu skręciłam w stronę bocznego wejścia, prowadzącego do ogrodów. Określenie „salon pod gołym niebem” nie straciło na swojej aktualności. Idealnie przycięte krzewy, kwiaty ułożone w efektowne wzory, drzewka w donicach, rzeźby, fontanny. Wszystko jak za dawnych czasów, nawet dobór kwiatów (identyczne zdobiły ogrody w XVIII wieku).

ogrody przed pałacem branickich

białystok-pałac-branickich

Wychodząc, wstąpiłam do punktu informacyjnego. Wybrałam kilka turystycznych broszurek i gdy robiłam w tył zwrot, miła pani poprosiła mnie o podejście do kasy. Czyżby ulotki były płatne? Niemożliwe. Musiałam podać ile ulotek wzięłam, w jakim języku, a na koniec złożyć podpis potwierdzający. Zdębiałam. Okazało się, że broszurki są finansowane z unijnych pieniędzy i nie można ich tak zwyczajnie wziąć i wyjść. Cóż, wyszłam zatem nadzwyczajnie… zdumiona.

Bojary – najstarsza dzielnica Białegostoku.

Przyznam, że po miejscu z charakterem spodziewałam się zdecydowanie więcej. Zobaczyłam niszczejące, drewniane domy, zamknięte na cztery spusty. Niektóre resztką sił trzymają pion. Zardzewiałe kłódki oblepione pajęczą siecią dawno przestały marzyć o dźwiękach przekręcanego klucza.

stara chałupa na Bojarach w Białymstoku

Sporo budowli już nie istnieje, przypominają o nich tablice informacyjne. Niebawem tylko one zostaną na szlaku unikatowej dzielnicy… A tak Bojary wspomina Jerzy Maksymiuk:

wejście do domu na szlaku architektury drewnianej
Na szlaku architektury drewnianej

Kuchnia podlaska.

Pora obiadowo-kolacyjna przywiodła mnie z powrotem na rynek gdzie wskoczyłam prosto w ramiona zapachów i smaków regionalnej kuchni. Królują w niej proste, smaczne dania z ziemniakami w roli głównej. W moim prywatnym rankingu pierwsze miejsce należy niezmiennie do babki ziemniaczanej. Niby prosta w wykonaniu, a jednak nigdzie poza Podlasiem nie jadłam lepszej. I już wiem dlaczego. Sekret dobrej babki, kiszki czy kartaczy tkwi w przyprawach, a dokładnie w jednej, najcenniejszej ze wszystkich, zwanej wschodnią gościnnością.

Z pełnym brzuchem i szerokim uśmiechem ruszyłam powolutku w stronę dworca. Pierwszy dzień minął szybciej niż chciałam. Jeszcze tylko rzut oka na nowy gmach Opery i Filharmonii Podlaskiej, nieudana próba wejścia na dach z tarasem widokowym i… w drogę do Supraśla, na nocleg i dalszą włóczęgę.

gmach-Opery-i-Filharmonii-Podlaskiej
fot. Mariusz Lis

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *