Italia

Zwiedzanie Bolonii na czerwono, uczono i tłusto

Bolonia – stolica bogatego rejonu Emilia-Romania. Piękne miasto z kilometrami arkad, średniowiecznymi wieżami, renesansowymi palazzo i uniwersytetem o bogatych tradycjach. Bolonia szczyci się bogatą historią i pokazuje ją na każdym kroku w swoich zabytkach. Mimo wielkości, aby zobaczyć najciekawsze atrakcje wystarczy jeden dzień. Odległości pomiędzy nimi są naprawdę niewielkie, dlatego polecam zwiedzanie
na piechotę. Co warto zobaczyć i zwiedzić w Bolonii? Zapraszam do mojego przewodnika.

 

Bolonia atrakcje, zabytki, które warto zobaczyć i zwiedzić

Bolonię opisuje się najczęściej trzema przymiotnikami: la dotta (uczona – ze względu na istniejący tu najstarszy europejski uniwersytet); la rossa (czerwona – ze względu na kolor dachów) i la grassa (tłusta – ze względu na kuchnię). Podczas podróży dotkniemy wszystkich trzech, ale najpierw czas na zrzucenie plecaków. Do rozpoczęcia doby hotelowej jeszcze daleko, ale możemy zostawić bagaż i zobaczyć pokój. Widok z okna nie pozostawia wątpliwości. Bolonia jest zdecydowanie la rossa.

 

Arkady w Bolonii

Nawet jeżeli prognoza pogody przewiduje na czas Twojej podróży deszcz, nie warto się nim przejmować. W Bolonii deszcz nie jest problemem. Miasto słynie z dziesiątek kilometrów arkad, dzięki którym zwiedzanie bez parasola jest możliwe. Takie miasto na niepogodę w którym nigdy nie zmokniesz. Wszechobecne arkady są znakiem rozpoznawczym Bolonii.
Pod nimi toczy się codzienne życie mieszkańców. Sieć podcieni liczy ponad 35 kilometrów i jest najdłuższa na świecie.

Podcienie powstały ze względu na ograniczoną ilość terenu. Zwiększały powierzchnię mieszkaniową budynków i musiały być na tyle wysokie aby umożliwić przejazd po nimi jeźdźca na koniu. Najstarsze zachowane budynki posiadają jeszcze oryginalne kolumny
i belki wykonane z drewna. Późniejsze konstrukcje wykonywano już z cegieł i kamienia.

 

Bolonia co warto zobaczyć wokół Piazza Maggiore?

Zwiedzanie najlepiej zacząć od Piazza Maggiore. Symboliczne serce miasta łączy się z niewielkim Piazza del Nettuno, na którym pręży swoje wdzięki władca mórz i oceanów otoczony przez nimfy.

Jeżeli staniesz w odpowiednim miejscu ulegniesz wrażeniu, że palec Neptuna jest przedłużeniem jego prącia. Miejsce oznaczone jest na chodniku czarną płytką nazywaną „kamieniem wstydu”. Natomiast trójząb trzymany przez Neptuna w prawej ręce został użyty jako znak firmowy firmy samochodowej Maserati. Takie ciekawostki 🙂

Piazza Maggiore otaczają średniowieczne i renesansowe budowle, a dominuje nad nim główna świątynia miasta Bazylika San Petronio.

źródło: www.basilicadisanpetronio.org/

Bazylika powstała na fundamentach starszych budowli z czasów rzymskich. W zamierzeniach miała być największą świątynią chrześcijaństwa, większą od Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Jednak w trakcie budowy zmienił się zamysł i uznano, że właściwie nie musi być taka wielka, a pieniądze lepiej przeznaczyć na uniwersytet. W efekcie czego fasadę wykończono tylko częściowo i obecnie wygląda ona dokładnie tak samo jak w połowie XVIII wieku.

Warto oczywiście zobaczyć ją od środka żeby podziwiać liczne zabytki,a wśród nich kalendarz słoneczny i jedne z najstarszych organów w Europie. Przed wejściem torby i plecaki są dokładnie sprawdzane więc lepiej nie mieć przy sobie niebezpiecznych narzędzi.

 

Bolońska “galeria szeptów”

Naprzeciwko bazyliki znajduje się Palazzo del Podesta. Wybudowany na początku XIII wieku, nazywany Starym Pałacem służył jako siedziba sądu. W sumie na Piazza Maggiore doliczyłam się pięciu pałaców, ale tylko pod arkadami Pallazzo del Podesta usłyszysz głosy 🙂

Pod wieżą znajduje się wejście do “galerii szeptów”. Zdjęcie źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/

Palazzo del Podesta ma na parterze dwa krzyżujące się korytarze. Występuje tu ciekawe zjawisko akustyczne. Galeria szeptów, bo o niej mowa, służyła kiedyś jako miejsce spowiedzi dla trędowatych. Aby sprawdzić jej działanie, osoby muszą ustawić się na przeciwległych krańcach galerii twarzą w stronę ściany. Mimo odległości osoba na przeciwległym rogu słyszy nasz głos tak , jakbyśmy szeptali jej do ucha.

Palazzo d’Accursio (Comunale)

Po przetestowaniu galerii szeptów, udaliśmy się do do Palazzo d’Accursio gdzie trwały przygotowania do ślubów cywilnych. Doliczyliśmy się aż trzech młodych par. W takim tłumie ciężko było o swobodne zwiedzanie, ale zrobiliśmy co w naszej mocy. Palazzo łączy kilka funkcji. Jest siedzibą ratusza, muzeum, centrum informacyjnym.

Południowo-zachodnia cześć palazzo zachowała wygląd typowej średniowiecznej twierdzy. W środku można zobaczyć kolekcję sztuki należącą do miasta, a na drugim pietrze Muzeum Morandiego, jednego z najwybitniejszych współczesnych artystów malujących martwą naturę.

Zgromadzono w nim największą kolekcję dzieł bolońskiego artysty. Do muzeum przeniesiono również studio malarza. Jeżeli zainteresuje Cię świat Morandiego warto byś udał się na ulicę Fondazza gdzie mieszkał i tworzył. Leży na uboczu, tak samo jak za jego czasów. Umberto Eco twierdził, że „Morandiego może zrozumieć tylko ten, kto przemierzył jego ulice z arkadami i zrozumiał, jak pozornie jednakowe cegły mogą definiować różne domy i aleje”.

 

Archigimnazjum

Pierwsza siedziba najstarszego uniwersytetu w Europie znajduje się tuż za bazyliką San Pertonio. Obecnie mieści się tutaj biblioteka posiadająca jeden z największych w Italii zbiorów książek i manuskryptów.

Archigimnazjum pozostawało główną siedzibą uniwersytetu do 1803 roku. Po tysiącach studentów, którzy tu studiowali, pozostała niezwykła pamiątka, a mianowicie ich herby rodzinne, namalowane na ścianach budynku. Herby ozdabiają korytarze, schody oraz dawne sale wykładowe.

Zachowała się również sala do nauki anatomii (Teatro Anatomico) w której wykonywano jedne z pierwszych sekcji zwłok. Siedząc w ławce można wyobrazić sobie przebieg zajęć. Co ciekawe XVII wieku sekcja zwłok była nie tylko lekcją anatomii ale i wydarzeniem publicznym dlatego oprócz studentów przychodzili na nią mieszkańcy miasta.

To niewielka sala o kształcie amfiteatru, wykończona drewnem. Liczne rzeźby zdobiące ściany przedstawiają lekarzy z czasów starożytnych i współczesnych. Dwa główne posągi przedstawiają Hipokratesa i Galena, najwybitniejszych lekarzy Grecji i Rzymu. W centralnym miejscu stoi stół z białym, marmurowym blatem otoczony rzędami ław dla obserwatorów.

źródło: www.archiginnasio.it/index.html

W wyniku bombardowań alianckich 29 stycznia 1944 roku, pomieszczenie doznało znacznych zniszczeń, ale zostało później odbudowane z wykorzystaniem wszystkich ocalałych elementów wydobytych z gruzu.

Opuszczamy Piazza Maggiore, by zobaczyć kolejne atrakcje. Cel – ulica Zamboni.
Po drodze mijamy słynne bolońskie dwie wieże, którym warto poświęcić kilka słów.

Due Torri czyli najwyższe atrakcje w Bolonii

Słynne przekrzywione Due Torri (Dwie Wieże) można zobaczyć niemal z każdego miejsca w Bolonii. Wyższa odchylona jest od pionu o około 2 metry, a niższa o ponad 3 (!). W czasach średniowiecza miasto szczyciło się 200 wieżami.

Stawiali je bogaci mieszczanie, którzy chcieli się w ten sposób obronić przed najeźdźcami.
Z wysokości łatwiej było zaatakować wroga i nie dopuścić do opanowania miasta. Z czasem jednak wieże okazały się mało bezpiecznym schronieniem, a ich budowa nabrała wyłącznie prestiżowego charakteru.

O niższej z wież – Garesindzie pisał sam Dante w „Boskiej Komedii”. Na wyższą – Asinellę można wejść i podziwiać z niej panoramę miasta. Nie cieszy się ona popularnością wśród studentów, bo jak głosi legenda, kto wejdzie na wieżę w trakcie studiów, ten nigdy się nie obroni. Due Torri warto zobaczyć na samym końcu. Po wejściu na wieżę, możesz sprawdzić czy rozpoznasz wszystkie atrakcje, które już widziałeś.

Pamiętasz jak na początku pisałam, że Bolonia opisywana jest trzema przymiotnikami? Bolonia posiada jeszcze jedno określenie „turrita” czyli pełna wież.

 

Co warto zobaczyć w studenckiej dzielnicy Bolonii i na ulicy Zambonii

Ulica Zambonii prowadzi do studenckiej dzielnicy miasta w której zlokalizowanych jest kilka najstarszych wydziałów uniwersytetu. Warto pamiętać, że Uniwersytet w Bolonii jest najstarszy w Europie. Zajęcia prowadzono tu już przed 1088 rokiem. Wśród studentów byli min: Dante Alighieri, Francesco Petrarca czy Mikołaj Kopernik. Dotykamy zatem kolejnego z włoskich przymiotników „la dotta”.

Najstarsze wydziały Uniwersytetu mieszczą się w XVII i XVIII-wiecznych pałacach. W tym miejscu warto dodać, że włoskie pałace zdecydowanie różnią się od rodzimych czy tych które znamy z innych krajów Europy zachodniej. Czasami są na tyle niepozorne, że gdyby
nie tabliczki z informacją, można by je minąć bez słowa.

Centrum życia studenckiego to część między ulicą Zamboni i San Vitale. Jedna z najbardziej zróżnicowanych dzielnic w której poza pałacami, kościołami, muzeami znaleźć można artystyczne księgarnie i dziesiątki knajpek przyciągających studentów i zwiedzających. Centrum życia studenckiego mieści się na Piazza Verdi.

Getto żydowskie (Ebraico)

Nie znajdziesz tu wielu zabytków, bardziej chodzi o atmosferę unoszącą się między wąskimi uliczkami. Getto znajduje się w trójkącie między ulicami: Oberdan, Zamboni oraz Valdonica. Przy wejściu stoją dwie wieże ułatwiające lokalizację.

Żydzi mieszkający w Bolonii byli księgarzami, zajmowali się handlem wyrobami tekstylnymi. W 1556 roku na rozkaz państwa papieskiego całą społeczność zmuszono do życia w określonym obszarze miasta aż do 1569 zł, kiedy zostali po raz pierwszy wypędzeni.

W 1586 roku pozwolono im wrócić i zamieszkać w nim ponownie do 1593 roku czyli do czasu ich ostatecznego wygnania. 900 osób opuściło wówczas Bolonię i żadna społeczność żydowska nie została wpuszczona do Bolonii przez ponad dwa wieki.

Teren getta oddzielono od domów na zewnątrz specjalnie zbudowanymi ścianami. Wstęp do niego był możliwy przez trzy bramy wejściowe, które otwierano rankiem, a zamykano o zachodzie słońca. Po zmroku getto mogli opuszczać jedynie lekarze. Tylko jedną z trzech bram nadal można rozpoznać, znajduje się na skrzyżowaniu ulic del Carro i Zamboni. Pozostałe wchłonęła zabudowa miasta.

Dziś nadal można chodzić po ulicach wyznaczających teren dawnego getta, patrzeć na pałace należącymi niegdyś do bogatych żydowskich kupców i bankierów. Warto tu przyjść.
W budynku przy ulicy dell’Inferno 16, na najwyższym piętrze, mieściła się jedyna synagoga, na którą zgodziły się władze papieskie. Synagoga miała całkowicie „anonimową” fasadę (nadal tak jest). Dobrym uzupełnieniem zwiedzania będzie wizyta w Muzeum Żydowskim przy ulicy Valdonica organizującym wystawy poświęcone kulturze żydowskiej.

Kanały bolońskie atrakcje czy ciekawostka?

Sekret Bolonii odnajdziesz przy ulicy Piella, gdzie niegdyś mieściły się farbiarnie i przędzalnie jedwabiu. To małe okienko przez które widać kanał miejski wypływający na powierzchnię.

Kiedyś kanałów było znacznie więcej, tworzyły rozbudowany system. Obecnie zostało ich zaledwie kilka z czego prawie wszystkie ukryto pod warstwą betonu i asfaltu. Wyjątkiem są te przy ulicach Piella oraz della Grada. Spotkałam się z dwiema opiniami na temat zakątku miasta zwanego „małą Wenecja”. Jedni uważają, że warto go zobaczyć, inni że można zobaczyć, ale przy okazji 🙂

Podobno latem organizowane są podziemne wycieczki połączone ze spływem pontonami po wodach podziemnej Bolonii. Jeżeli ktoś może potwierdzić te zasłyszane informacje będę zobowiązana.

Parco della Montagnola

Do parku della Montagnola trafisz na początku albo na końcu swojej przygody z Bolonią. Znajduje się tuż obok dworca kolejowego więc łatwo „wpleść go” w zwiedzanie miasta. Dla nas park był ostatnim przystankiem, w dodatku skąpanym w deszczu. Na pewno jest tu ślicznie latem lub wiosną, gdy drzewa i trawniki się zazielenią. Deszczowa pora zdecydowanie nie sprzyja parkowym spacerom.

Parco della Montagnola to najstarszy park w Bolonii. Prowadzą do niego zdobione białe schody przy których spotykają się miejscowi i wycieczki. Tak to nam przynajmniej wyglądało.

Mam nadzieję, że niebawem wrócimy w gościnne progi Bolonii. Zostało nam jeszcze kilka miejsc, które warto zobaczyć i ochota na rozkoszowanie się naszym ulubionym dolce far niente.

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze.
Pisz śmiało, to znak, że jesteś ze mną w świecie podróży i masz z nich taką samą frajdę 🙂

 

 

6 komentarzy

  • Mariola

    Jak dobrze przypomnieć sobie pobyt w Bolonii oraz rozpoznać niektóre miejsca. A kawa włoska wciąż mnie zadziwia. Nie dość że naparstek to jeszcze napełniony do połowy.

    • podrozyszczypta.pl

      To w takim razie będzie po Bolonii. A może wymieszam te dwa miasta 🙂 W sumie to dobry pomysł – włoskie słońce w czasie polskiej zimy.

  • Piotr Komander

    Z Bolonii mam jedne z lepszych włoskich wspomnień. Dobrze, że je przywołałaś.
    A na “kawowy odcinek” czekam niecierpliwie, bo przy wypijanych dziennie 7-8 filiżankach kawy, zawsze chętnie czytam o niej.

    • podrozyszczypta.pl

      Zawsze się śmieję, że Włosi piją kawę z naparstka 🙂 Filiżanka to dla mnie też za mało, ale gdy przeleję kawę z moich kubków do filiżanek to wyjdzie podoba ilość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *