Italia

Dlaczego Bolonia jest gruba?

Czy wyjazd do Włoch mógłby się obyć bez włoskiej kuchni? Nie! Tutaj każdy rejon, a nawet prowincja ma swoje smaki, ale to właśnie kuchnia obszaru Emilia-Romania uważana jest za najlepszą w całym kraju. I uwaga! Bolonia kuchnię i jedzenie traktuje z taką samą powagą jak zabytki i kulturę. W tej relacji dotkniemy trzeciego bolońskiego przymiotnika czyli la grassa – tłusta. Będzie o tym co zjeść i gdzie zjeść przyjeżdżając do Bolonii.

Bolonia kuchania i jedzenie czyli trio doskonałe

Obszar Emilia-Romania od wieków słynie z jadła i wina. Położenie umożliwiło tu już w czasach starożytnych rozwój rolnictwa, w szczególności hodowlę zwierząt oraz uprawę winogron tworząc z czasem z Bolonii ważne centrum przemysłu spożywczego.

O specjałach takich jak: tortellini, lazania, tagliatelle, sos boloński zwany tutaj ragu czy mortadeli, słyszał chyba każdy. Kuchnia to smaczna, choć dość tłusta, przyznaję. Ale będąc we Włoszech, daleka jestem od liczenia kalorii! Poza tym czy ktoś, kiedyś widział kalorię? Nie, a jeżeli nie widział, to znaczy, że ona nie istnieje cha, cha, cha.

Sery, sery komu, bo idę do domu 🙂

 

Bolonia i tortellini – duet nierozerwalny

Lokalnym symbolem są tortellini. Co roku odbywają się nawet międzynarodowe zawody w ich przyrządzaniu. Podobno nie tak dawno, wygrał je Japończyk. Japoński szef kuchni pokonał wszystkich włoskich mistrzów. Oj, musiało boleć…

Tak jak wspomniałam, bolońska kuchnia ma opinię tłustej, ale znajdźcie mi osobę, która będąc w kraju tysiąca zapachów i smaków, ograniczy się do spożywania sucharków. Trzeba myśleć realnie. Gdy na stół wjeżdża talerz z lokalnym specjałem – tortellini, myśl o diecie znika bezpowrotnie.

Słynne tortellini podano.

O kształcie tortellini słyszałam dwie opowieści. Pierwsza mówiąca, że uformowane są na kształt pępka Wenus. Druga, że właściciel miejscowej gospody kształtował pierożki na wzór pępka swojej kochanki. Jak widać erotyzm wdziera się do tych małych smakołyków z każdej strony i z każdym kęsem.

Spacerując uliczkami Bolonii trafiliśmy na mały punkt gastronomiczny w którym tortellini wytwarzano ręcznie. Panie sprawnymi ruchami formowały seksowne pępuszki i układały je w równych rzędach. Zajmowało im to zaledwie parę sekund. Niestety jak każde rękodzieło, przyjemność do tanich nie należała.

 

Bolońska kuchnia i wizyta na targu

Targowiska pozwalają na poznanie smaków nie tylko Bolonii, ale i całego regionu. Zapachem kuszą owoce, warzywa, świeże ryby, wędliny i sery, zwłaszcza parmezan. Aby zaopatrzyć się w wymienione specjały można udać się do jednego z kilku targów w mieście. Lokalne przysmaki można kupić na Mercato delle Erbe czy Mercato di Mezzo na via Clavature. To tylko propozycje, bo podobnych miejsc jest więcej.

Uwaga! Od Piazza Maggiore odchodzi Via Pescherie Vecchie. Knajpek, sklepów i przysmaków ci na niej pod dostatkiem. I blisko.

W Bolonii znajdziesz spory wybór delikatesów, sklepów z żywnością i winami. O najstarszych delikatesach Tamburini przy via Caprarie 1 wspominałam w relacji „Bolonia noca”.

Głodny na pewno chodził nie będziesz 🙂

 

Bolonia – gdzie zjeść? Gdzie na pizzę?

Nie bardzo lubię polecać. Każdy z nas ma inny gust, smak, oczekiwania. Każde polecenie jest subiektywne, a tym samym ryzykowne. Dlatego wspomnę tylko jak było z nami, a Ty sam zdecydujesz, co wybierzesz. A poza tym, podobno w Bolonii nie da się zjeść źle.

Skorzystaliśmy z podpowiedzi wyszukanej w Internecie i wybraliśmy się na pizzę, na via Belle Arti. Z zewnątrz miejsce wygląda mało ciekawie, ale nie daliśmy się zwieść pozorom (zgodnie z zaleceniami autora).

To nie jest pizzeria do „rozsiadania się”. Miejsca jest mało, starczy go zaledwie na sześć, siedem osób. Tu się przychodzi zjeść i idzie dalej podziwiać zabytki.

Nam się z miejscem udało i sącząc włoskie piwko czekaliśmy, aż nasze pizze zostaną wyciągnięte z pieca. Tego co działo się potem z naszymi zmysłami słowami nie opiszę. Po raz pierwszy w życiu zjadłam sama całą pizzę i niechaj to będzie świadectwem jej pyszności. Jednym z dodatków były orzechy włoskie bajecznie skomponowane z szynką parmeńską, mozzarellą i rukolą.

Obiecaliśmy sobie, że będziemy odwiedzać to miejsce za każdym razem gdy zawitamy do Bolonii. Do posiedzenia dobrym miejscem jest Osteria dell’Orsa. Warto rozważyć i raczej trzeba będzie poczekać na wolny stolik.

Lody w Bolonii!

Bolonia słynie także z lodów i czekolady. Uwielbiam oba smakołyki. Lody są wspaniałe w całej Italii i nie mogłam ich nie skosztować będąc w Bolonii. W lodziarni Il Gelaturo na via San Vitale 98, produkuje się lody wyłącznie z naturalnych składników. Robią też własną czekoladę i ciastka. Skosztuj lodów o smaku jaśminu i pomarańczy. Pycha! Ich wielbicielem był sam Umberto Eco.

Jak tam brzusio? Pełne? Na pewno 🙂 Po tak obfitym posiłku trzeba koniecznie puścić ciało w ruch. A o tym co warto zwiedzić i jakie atrakcje zobaczyć możesz przeczytać w relacji Zwiedzanie Bolonii na czerwono, uczono i tłusto.

14 komentarzy

    • podrozyszczypta.pl

      Pamiętam Twój wpis, nawet go skomentowałam 🙂 Pozdrawiam Cię słonecznie chociaż za oknem już mrok.

  • Ania

    Witaj 🙂 zajrzałam przypadkiem bo kocham Włochy, a że w Bolonii jeszcze nie byliśmy to chętnie podpatrzyłam i poczytałam 🙂 tortellini musi być i to beż dwóch zadań, a do tego lampka czerwonego wina 🙂 do tj pory najlepsze lody jedliśmy w Sienna, były pyszne i kosztowały jak za zborze 🙂

    • podrozyszczypta.pl

      Cześć, Bolonię można podobno zwiedzać szlakiem kulinarnym, miasto kusi jak może 🙂 Cieszę się, że zajrzałaś i napisałaś. Zapraszam gdy tylko będziesz miała ochotę. Pozdrawiam serdecznie.

  • Mo.

    Oj tam, Bolonia wcale nie jest gruba, po prostu podróżowanie jest tuczące i to nie dotyczy tylko Włoch :). Jak ktoś docenia jedzenie i na urlopie jest żądny próbowania nowych smaków, to wraca do domu z nadprogramowym nadbagażem ( i nie mowa tu o walizce ). Aczkolwiek Włochy mają coś takiego, że tam nawet na śniadanie mogę pizzę jeść a normalnie na co dzień nie jestem fanką kalorycznych śniadań ( najchętniej nie jadłabym śniadań w ogóle ).

    • podrozyszczypta.pl

      A ja mam odwrotnie. Chudnę podczas podróży. Chyba dlatego, że jak wyjdę rano to wracam wieczoram i cały dzień się włóczę. Włochy uwielbiam całą sobą. Cudowny kraj, ludzie, jedzenie, zabytki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *