Bolonia zwiedzanie wieczorową porą

Sytuacja nie wyglądała ciekawie. Lot do Rzymu opóźniony o trzy godziny, do Shannon o godzinę… O naszym na razie nic nie mówią. Jeżeli trzygodzinny zapas czasu okaże się niewystarczający, po wieczornym zwiedzaniu Bolonii przyjdzie nam nocować na włoskim dworcu. Pani w kolejce zapewnia, że samolot do Bolonii nigdy nie ma opóźnień (lata nim regularnie). I faktycznie wylatujemy o czasie, uff.

super auto na lotnisku w bolonii
Pierwsza atrakcja po wylądowaniu

Dzisiaj Bolonia jest tylko przystankiem w drodze do Florencji. Mamy trzy godziny luzu więc idziemy na wieczorny spacer po mieście. Od razu widać południowy rytm życia. Wszystkie sklepy i sklepiki otwarte. Kawiarenki, restauracje, bary, knajpki, kluby wypełnione uśmiechniętymi ludźmi tonącymi w rozmowie. Mimo paru stopni na plusie wszystkie stoliki wystawione na zewnątrz są pełne. Uwielbiam te różnice zwyczajowe. Zerkam porozumiewawczo na moją lepszą połowę. W mig wiemy co robić. Trzeba wmieszać się w tłum, dołączyć do tego żywiołowego towarzystwa na tyle na ile pozwala czas.

fontanna-neptuna-bolonia

Piazza Maggiore w Bolonii czaruje podświetlonymi zabytkami. Nie potrafię oderwać oczu od fontanny Neptuna. Czy to możliwe, że ludzkie ręce stworzyły coś tak wyjątkowego?

Zupełnie przypadkiem trafiamy do legendarnych bolońskich delikatesów Tamburini. Wystawę zdobią słynne, olbrzymie bolońskie mortadele, salami i wielgachne szynki parmeńskie. Wewnątrz burza zapachów, uśmiechnięci sprzedawcy i ciąg dalszy wędliniarskich specjałów zwisających z sufitu przez całą długość sklepu. Dopełnieniem są wszelkiego rodzaju sery, tortellini, ocet balsamiczny i mnóstwo innych cudeniek o nieznanych mi nazwach. Sklep działa od ponad 80 lat przyciągając turystów i dopieszczając zmysł smaku stałym bywalcom.

delikatery-tamburini-bolonia

Nieco dalej znajdujemy fajną pizzerię. Do wyboru sporo rodzajów pizzy, która zdecydowanie różni się od tej serwowanej w Polsce. Włoska ma mniej składników, nie uświadczysz na niej papki o smaku czosnku ani wariacji typu cytryna i karmel, a zwykły sos pomidorowy ma taki aromat i smak, że zmysły zaczynają wariować z rozkoszy. Wystarczy wejść, kupić kawałek, owinąć w papierek jak polską drożdżówkę i pędzić dalej. Nawet przysiadać nie trzeba

pan krojący pizzę w Bolonii

My jednak przysiadamy. Pan za ladą rozsyła uśmiechy, a słysząc angielski puszcza oko i prosi by mówić tylko po włosku. Tym sposobem zaczynamy zabawę w „pan mówi, a my powtarzamy”. Całość rozbawiła nie tylko nas, ale również osoby czekające w kolejce, które dzielnie nam kibicowały wydając okrzyki po każdym poprawnie wymówionym zdaniu :-)Wesoła kolacja bardzo nam się podobała, a pizza smakowała niebiańsko.

dwie wieże podświetlone nocą bolonia

A co na deser?  Słynne przekrzywione Due Torri (Dwie Wieże). Wyższa odchylona jest od pionu o około 2 metry, a niższa o ponad 3 (!). W czasach średniowiecza miasto szczyciło się 200 wieżami. Stawiali je bogaci mieszczanie, którzy chcieli się w ten sposób obronić przed najeźdźcami. Z wysokości łatwiej było zaatakować wroga i nie dopuścić do opanowania miasta. O niższej z wież – Garesindzie pisał sam Dante w „Boskiej Komedii”. Na wyższą – Asinellę można wejść i podziwiać z niej panoramę miasta. Nie cieszy się ona popularnością wśród studentów, bo jak głosi legenda, kto wejdzie na wieżę w trakcie studiów, ten nigdy się nie obroni.

frecciarossa-bolonia

Przed nami jeszcze jedna atrakcja – przejazd do Florencji szybkim pociągiem Frecciarossa. 111 km pokonujemy w niespełna 30 minut (!). Prawie wszystkie miejsca są zajęte. Jest czyściutko, wygodnie i szybko. Bilety kupuje się na konkretną godzinę. Różnice w cenach są znaczne dlatego warto dokonać rezerwacji z wyprzedzeniem. Ceny rozpoczynają się od 9 euro. Więcej o tym co warto zobaczyć w Bolonii w kolejnych relacjach.

4 comments

  1. Przywołałaś wspaniałe wspomnienia z krótkiego pobytu w Bolonii. Na jedną z tych wież można wejść. I weszłam. A bilety wstępu przez okienko maleńkiej kasy sprzedawał olbrzymi pan (czyt. gruby). Jak on tam wszedł. Pozdrawiam serdecznie

    • Mój pobyt też był krótki, ale jak smakował! Bardzo lubię włoskie klimaty, zwłaszcza gdy za oknem śnieg.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *