• okładka książki moje wielkie ruskie wesele
    Książka w podróży

    Anna Mandes-Tarasov “Moje wielkie ruskie wesele”

    Z okładki: Kiedy Polak poślubia Rosjankę, mówią o nim: szczęściarz! Ale kiedy Polka oddaje rękę Rosjaninowi, nawet takiemu z francuskim paszportem, koleżanki mdleją, urzędniczki sarkają, a w powietrzu wisi słowo: skandal! Co się stanie kiedy w poznaniu przyszłych teściów przeszkodzi deportacja, w weselny catering wmiesza się konflikt zbrojny, a redaktor naczelna zapragnie zrobić ze ślubu temat numeru? Będzie i śmieszno, i straszno! O tym w powieści Anny Mandes-Tarasov.   “Prawdziwa dama zabiera w podróż tyle, ile może unieść… i znajduje mężczyznę, który będzie taszczył resztę”.   “Podobno każde miasto ma swój zapach, który pozostaje we wspomnieniach. Dla mnie Paryż pachnie metrem. Nie perfumami Chanel czy Diora, ale właśnie mieszanką wilgotnych…

  • Książka w podróży

    Mariusz Szczygieł – Laska nebeska

    Z okładki – „Po co wymyślono Czechów?” pyta Mariusz Szczygieł i odpowiada: „Żeby wprowadzić Polaków w dobry nastrój”. Reporter „Gazety Wyborczej”, czechofil, autor przełożonych na kilkanaście języków książek „Gottland” i „Zrób sobie raj”, a w „Lasce nebeskiej” ujawnia twarz felietonisty. Są to wycieczki z czeskiej literatury do życia. „Z książek – przyznaje – zapamiętuję tylko pojedyncze zdania i potem zaczynają one żyć w mojej głowie własnym życiem”.   Było to wiosną 2000 roku i wszystko co przeżywałem w Pradze, było po raz pierwszy. Także pierwszy koncert jazzowy, w klubie U Stare Pani, gdzie z recitalem wystąpiła prawdziwa stara pani – Vlasta Pruchova. Miała wtedy 74 lata, zmarła sześć lat później.…

  • Książka w podróży

    Remigiusz Mróz – Oskarżenie

    Nie, to nie będzie recenzja książki. Po pierwsze nie czuję się na siłach, aby je pisać, a po drugie w Internecie znajdziesz dziesiątki opinii o niemal każdym tytule pojawiającym się na rynku. Lubię czytać. Zawsze lubiłam i zaznaczałam ołówkiem fragmenty, które mnie ujęły, rozbawiły, zainspirowały do przemyśleń. Nierzadko do ich wracałam, a teraz dzięki możliwościom techniki niech idą w świat i, mam nadzieję, zachęcają do przeczytania całości. Zacznę od autora, którego uwielbiam i obiecuję, nie brać pod lupę tylko jego książek (choć kusi mnie bardzo :-)).   -Wybacz, ostatnio nie orientuję się tak dobrze jak ty – odparł pod nosem Oryński. -Może dlatego, że przez parę tygodni harowałem jak wół,…