• Mazowieckie

    Warszawa Powązki, wyjątkowy czas.

    Dokładnie rok minął od mojego anielskiego wpisu Anioły na Powązkach. Anioły w Warszawie. Nadszedł kolejny pierwszy dzień listopada – Dzień Wszystkich Świętych. Na powązkowskich grobach już od rana palą się lampki ale najpiękniej będzie tu po zachodzie słońca gdy Powązki “zapłoną” tysiącami zniczy. Zrobi się wspominkowo, magicznie. Nad wszystkim jak zwykle czuwają powązkowskie anioły. Jednym skrzydłem przytulają nas do serca, a drugim ocierają łzy toczące się po policzkach.

  • Mazowieckie

    Niewidzialna Wystawa – nie widzę problemu!

    To będzie dziwna relacja. Bez szczegółu z minimum ogółu, ale taką formę musiałam przyjąć, żeby nie zepsuć Ci niespodzianki. Już na wstępie proszę, nie czytaj relacji i artykułów dokładnie opisujących Niewidzialną Wystawę. Jeżeli będziesz wiedział czego się spodziewać, stracisz 90% doznań. Gwarantuje, że poskromienie ciekawości zostanie wynagrodzone. Pamiętam gdy jako dzieci zastanawialiśmy się, którego ze zmysłów najbardziej by nam brakowało. Wszyscy wybierali „bezpiecznie”, smak, węch. Nikt nie wybrał wzroku. Nic dziwnego powiesz, jak żyć nie widząc nic dookoła? Ano właśnie, jak? Niewidzialna wystawa pokazuje świat oczami niewidomych. Świat zaskakujący sprawami, których nigdy nie zauważyłam, mimo że codziennie mam z nimi do czynienia, choć w nieco innym wymiarze. Przewodnikami w muzeum…

  • Mazowieckie

    Wiosna, wiosna ach to ty!

    “Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis Zapachniało, zajaśniało, wiosna, ach to ty Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!” Pięknie jest! Ptaki śpiewają od szóstej rano, słońce grzeje na całego, przyroda szaleje i czaruje kolorami. Nie mogłam się oprzeć. Wzięłam aparat i zniknęłam za zielonym zakrętem. Co widziałam i kogo spotkałam? Zobaczcie.                

  • Mazowieckie

    Anioły na Powązkach. Anioły w Warszawie.

    Lubię stare cmentarze. Ich spokój, wymowność, historię zaklętą w kamieniu. Jeden z nich jest bliski memu sercu. Na warszawskich Powązkach spędziłam dziesiątki godzin podziwiając, fotografując, próbując zebrać kołaczące się w głowie myśli. Najbardziej ukochałam tutejsze anioły. Z czasem zaczęłam je regularnie fotografować. Anioły pokoju, modlitwy, nadziei, miłości, wiary, aniołki pilnujące dziecięcych grobów… Symbole duchowości uważane za posłańców między Bogiem a człowiekiem. Anioły na ziemi. W dzisiejszym poście znajdziesz więcej obrazów niż słów. Taki dzień, czas, chwila.

  • Mazowieckie

    Węgrów drewniana architektura na dwie nogi i cztery łapy.

    Po pierwszej wycieczce do Węgrowa w pamięci utkwiła mi drewniana architektura z XVIII i XIX wieku. Na niektórych ulicach czas się po prostu zatrzymał tworząc żywy miejski skansen. Pomiędzy starymi powykręcanymi drzewami nawet wiatr szumiał inaczej. Całość wyglądała jak scenografia czekająca na pierwszy filmowy klaps. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś zamieszkam w domu przy jednej z owych ulic. Przyjechałam, zamieszkałam. Przez kilka miesięcy każdego dnia przyglądałam się powolnemu życiu toczącemu się za płotem. Niewiele się działo, a jak już to przewidywalnie. Żyłam rytmem małego miasteczka. Zasypiałam z ciszą dzwoniącą w uszach. Budziły mnie ptaki i chrapanie Benka. Miał zawitać do nas na chwilę, a potem właściciele o nim zapomnieli……

  • Mazowieckie

    Łowicz – żyj kolorowo!

    Łowicz kolorem stoi. Barwne stroje wraz z rękodziełem kojarzą wszyscy, nawet ci którzy do Łowicza jeszcze nie zdążyli przyjechać. Szczególnie uroczyście celebruje się tu Boże Ciało, a wielobarwna procesja została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. No dobrze, a co zrobić jeżeli nie lubimy przeciskać się z aparatem przez dziki tłum? Na spotkanie z łowickim folklorem zaprasza Muzeum w Łowiczu. Na wysokości trzech pięter przygotowano dla odwiedzających prawdziwą ucztę: cztery wystawy stałe oraz mini skansen przylegający do muzealnych murów. Uwaga! Od ilości eksponatów może zakręcić się w głowie. Wystawę dzieł sztuki barokowej urządzono na parterze, we wnętrzu dawnej kaplicy pw. św. Karola Boromeusza patrona misjonarzy. W kaplicy nie…

  • molo w płocku
    Mazowieckie

    Pożegnanie lata od Czerwińska nad Wisłą po Płock

    W tym roku lato pożegnaliśmy parę kilometrów za Warszawą. Odwiedziliśmy dwa miejsca leżące na mazowieckim odcinku szlaku romańskiego: Czerwińsk nad Wisłą i Płock. Bawiliśmy się świetnie i nabraliśmy pewności, że najfajniejszych chwil podczas podróży nie da się zaplanować, one same nas znajdą. Czerwińsk nad Wisłą budził się ze snu, gdy parkowaliśmy naszego rumaka przed wejściem na dziedziniec zespołu klasztornego. Klasztor wraz z kościołem Zwiastowania NMP to jeden z najlepiej zachowanych zabytków architektury romańskiej na Mazowszu. Miejsce związane z datą znaną wszystkim Polakom. W lipcu 1410 roku Władysław Jagiełło modlił się tu o powodzenie wyprawy wojennej przeciwko Krzyżakom. Obecność króla i przeprawę jego wojsk przez Wisłę w pobliżu Czerwińska upamiętniają dwa spore…

  • warszawska Praga anioł namalowany w bramie
    Mazowieckie

    Praga (Warszawa). Tajemnice praskich zakamarków

    Jest taka część Warszawy do której lubię zaglądać, w której lubię szperać. Mało popularna, owiana złą sławą, zaniedbana, nie pasująca do stołu zasłanego białym obrusem. Jedna z nielicznych części miasta, która nie została całkowicie zniszczona w czasie II wojny światowej. Praga w Warszawie – warszawska Praga  Podobno niebezpieczna, mroczna, z cwaniackim zacięciem czego osobiście potwierdzić nie mogę, bo nigdy mnie tam nic złego nie spotkało. Może mam fart, a może po prostu widzę tylko to co chcę widzieć. Czasem spotykam tu obcojęzycznych turystów, często fotografów. Ci pierwsi radośni jak wiosenne skowronki, ci drudzy w skupieniu rozglądają się za „najlepszym światłem”. Po jednych i drugich nie widać strachu przed śmiercią czyhającą…

  • zbliżenie na zatopiony wrak parowca w bojanach
    Mazowieckie

    Legendy Mazowsza i tajemniczy parostatek

      Trasa: zamek w Liwie-Węgrów-Starawieś-Brok nad Bugiem-Bojany Pogoda na sobotę zapowiadała się obiecująco. Zamiast wykańczających 38 stopni, przyjazne, rześkie 25. Temperatura idealna dla szwendaków. Ruszyliśmy w drogę, na spotkanie z legendami Mazowsza. Przed zamkiem w Liwie okazało się, że do otwarcia wrót pozostało sporo czasu. Czekać czy jechać? Jechać czy czekać? Trudne pytania zwłaszcza na pusty żołądek. Może po śniadaniu łatwiej uporamy się z podróżniczymi dylematami. Zamkowe mury stały się naszym stołem, trawa krzesłem, a kanapki i kawa w mig przeobraziły się w mięsiwa przewyborne i trunki wyśmienite. Między radosnymi trelami ptaków dało się wychwycić nietypowy dźwięk. Czyżby szelest sukni Żółtej Damy? Legenda o Żółtej Damie Dama nie straszy lecz…