• Mazowieckie

    Niewidzialna Wystawa – nie widzę problemu!

    To będzie dziwna relacja. Bez szczegółu z minimum ogółu, ale taką formę musiałam przyjąć, żeby nie zepsuć Ci niespodzianki. Już na wstępie proszę, nie czytaj relacji i artykułów dokładnie opisujących Niewidzialną Wystawę. Jeżeli będziesz wiedział czego się spodziewać, stracisz 90% doznań. Gwarantuje, że poskromienie ciekawości zostanie wynagrodzone. Pamiętam gdy jako dzieci zastanawialiśmy się, którego ze zmysłów najbardziej by nam brakowało. Wszyscy wybierali „bezpiecznie”, smak, węch. Nikt nie wybrał wzroku. Nic dziwnego powiesz, jak żyć nie widząc nic dookoła? Ano właśnie, jak? Niewidzialna wystawa pokazuje świat oczami niewidomych. Świat zaskakujący sprawami, których nigdy nie zauważyłam, mimo że codziennie mam z nimi do czynienia, choć w nieco innym wymiarze. Przewodnikami w muzeum…

  • Mazowieckie

    Wiosna, wiosna ach to ty!

    “Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis Zapachniało, zajaśniało, wiosna, ach to ty Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!” Pięknie jest! Ptaki śpiewają od szóstej rano, słońce grzeje na całego, przyroda szaleje i czaruje kolorami. Nie mogłam się oprzeć. Wzięłam aparat i zniknęłam za zielonym zakrętem. Co widziałam i kogo spotkałam? Zobaczcie.                

  • Mazowieckie

    Anioły na Powązkach. Anioły w Warszawie.

    Lubię stare cmentarze. Ich spokój, wymowność, historię zaklętą w kamieniu. Jeden z nich jest bliski memu sercu. Na warszawskich Powązkach spędziłam dziesiątki godzin podziwiając, fotografując, próbując zebrać kołaczące się w głowie myśli. Najbardziej ukochałam tutejsze anioły. Z czasem zaczęłam je regularnie fotografować. Anioły pokoju, modlitwy, nadziei, miłości, wiary, aniołki pilnujące dziecięcych grobów… Symbole duchowości uważane za posłańców między Bogiem a człowiekiem. Anioły na ziemi. W dzisiejszym poście znajdziesz więcej obrazów niż słów. Taki dzień, czas, chwila.

  • Mazowieckie

    Węgrów drewniana architektura na dwie nogi i cztery łapy.

    Po pierwszej wycieczce do Węgrowa w pamięci utkwiła mi drewniana architektura z XVIII i XIX wieku. Na niektórych ulicach czas się po prostu zatrzymał tworząc żywy miejski skansen. Pomiędzy starymi powykręcanymi drzewami nawet wiatr szumiał inaczej. Całość wyglądała jak scenografia czekająca na pierwszy filmowy klaps. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś zamieszkam w domu przy jednej z owych ulic. Przyjechałam, zamieszkałam. Przez kilka miesięcy każdego dnia przyglądałam się powolnemu życiu toczącemu się za płotem. Niewiele się działo, a jak już to przewidywalnie. Żyłam rytmem małego miasteczka. Zasypiałam z ciszą dzwoniącą w uszach. Budziły mnie ptaki i chrapanie Benka. Miał zawitać do nas na chwilę, a potem właściciele o nim zapomnieli……

  • muzeum w łowiczu wzory łowickie kwiaty
    Mazowieckie

    Łowicz czyli kolorowy zawrót głowy!

    Atrakcje Łowicza, te najbardziej kolorowe O tym, że Łowicz kolorem stoi wiedzą wszyscy. Barwne stroje wraz z rękodziełem kojarzą nawet ci którzy do Łowicza jeszcze nie zdążyli przyjechać. Szczególnie uroczyście celebruje się tu Boże Ciało, a wielobarwna procesja została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. No dobrze, a co zrobić jeżeli nie lubimy przeciskać się z aparatem przez dziki tłum? Spotkanie z folklorem w łowickim muzeum Na spotkanie z folklorem zaprasza Muzeum w Łowiczu. Na wysokości trzech pięter przygotowano dla odwiedzających prawdziwą ucztę i atrakcji moc: cztery wystawy stałe oraz mini skansen przylegający do muzealnych murów. Uwaga! Od ilości eksponatów może zakręcić się w głowie. Wystawę dzieł sztuki…

  • zbliżenie na zatopiony wrak parowca w bojanach
    Mazowieckie

    Legendy Mazowsza i tajemniczy parostatek

      Trasa: zamek w Liwie-Węgrów-Starawieś-Brok nad Bugiem-Bojany Pogoda na sobotę zapowiadała się obiecująco. Zamiast wykańczających 38 stopni, przyjazne, rześkie 25. Temperatura idealna dla szwendaków. Ruszyliśmy w drogę, na spotkanie z legendami Mazowsza. Przed zamkiem w Liwie okazało się, że do otwarcia wrót pozostało sporo czasu. Czekać czy jechać? Jechać czy czekać? Trudne pytania zwłaszcza na pusty żołądek. Może po śniadaniu łatwiej uporamy się z podróżniczymi dylematami. Zamkowe mury stały się naszym stołem, trawa krzesłem, a kanapki i kawa w mig przeobraziły się w mięsiwa przewyborne i trunki wyśmienite. Między radosnymi trelami ptaków dało się wychwycić nietypowy dźwięk. Czyżby szelest sukni Żółtej Damy? Legenda o Żółtej Damie Dama nie straszy lecz…