Czemierniki niezdobyty zamek i pies pirania

Czemierniki wskoczyły na naszą trasę przypadkiem. O wiosce z niezdobytym zamkiem wspomniał nam pan Tomasz z pałacowej informacji turystycznej w Radzyniu Podlaskim. Miejsca dzieli od siebie zaledwie czternaście kilometrów. W drogę!

Zaparkowaliśmy auto przy ryneczku, niedaleko kościoła św. Stanisława. Wewnątrz trwały prace konserwatorskie. Niewiele udało nam się zobaczyć za sprawą rozstawionych do samego sufitu rusztowań. Najbardziej zaskoczył nas jednak fakt, że kościół mimo pajęczyny stalowych rur i rureczek czekał na uroczystość zaślubin. Jako że nie było możliwości ozdobienia elementów architektonicznych świątyni, tiul poupinano na rusztowaniach 🙂 Tak oryginalnego tła, dla kroczącej do ołtarza pary młodej, nie widziałam nigdy wcześniej.

Pałac Firlejów znajduje się na wschód od rynku. Po krótkim spacerze stanęliśmy przed zamkniętą bramą wjazdową. Jeszcze kilka lat temu za bramą odbywały się imprezy plenerowe, po jeziorze pływała zabytkowa łódź, a Muzeum Historyczne prezentowało trzysta z ponad dwóch tysięcy eksponatów. Nowy właściciel podjął próbę przywrócenia rezydencji wyglądu z czasów jej świetności gdy Czemierniki wraz z przyległymi wioskami należały do rodu Firlejów.

Czy po remoncie zespół pałacowo-parkowy będzie dostępny dla zwiedzających, tego się nie dowiedziałam. Miejscowi wędkarze z powątpiewaniem kręcili głowami: „pani, oni to remontują od kilku lat i końca nie widać”.

Fakt, nie widać. Próbę czasu wytrzymała wspomniana już brama wjazdowa oraz pałac. Mniej szczęścia miały zabudowania gospodarcze, mury obronne i park.

W 1655 roku Czemierniki zostały zniszczone przez Szwedów, ale obwarowanego pałacu nie udało się im zdobyć.

budynek bramy z samborzem czyli pomieszczeniem dla straży

Z nadzieją, że jednak nadchodzą lepsze czasy dla dostojnej warowni zalegliśmy na trawie rozkoszując się spokojem. A potem było jak w „Rejsie”:

„Snopki siana… Jedzą krowy… Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi”.

Tyle, że ten nie był na uwięzi. Wyłonił się zza ogrodzenia gdy poszłam sprawdzić jaki widok znajduje się po drugiej stronie jeziora. Po raz pierwszy zobaczyłam psa z ciałem psa i twarzą piranii. Zbliżał się do mnie warcząc. Zamarłam, czekając na rozwój akcji.

Pies podszedł, zaczął mnie obwąchiwać. Chyba wyczuł, że mam zdecydowanie większego czworonoga w domu. Zagrożenie minęło. Nagle położył się na plecach i wymachując łapami zachęcał mnie do zabawy.

Pies okazał się wesołą sunią z niespożytą energią, która biegała za mną, przede mną, wskakiwała do jeziora, wyskakiwała kręcąc się w kółko i tak bez końca. Nawet Wojtaliński zainteresował się naszym szaleństwem i dołączył do zabawy.

Kiedy ruszyliśmy w drogę powrotną, sunia ani myślała nas zostawić. Szła kilka metrów za nami. Gdy odwracaliśmy się, żeby sprawdzić czy wciąż tam jest przystawała i lekko przekrzywiała głowę. Odprowadziła nas do najbliższego zakrętu po czym pobiegła do domu, a my ruszyliśmy w dalszą drogę.

 

Czemierniki – fakty i ciekawostki.

  • nazwa Czemierniki od rosnącej na tych terenach trującej rośliny „ciemiernik”
  • osada była notowana w źródłach już w czternastym wieku
  • złote czasy miejscowości przypadły na okres biskupa płockiego (późniejszego arcybiskupa gnieźnieńskiego i prymasa Polski) Henryka Firleja, który był fundatorem murowanego kościoła św. Stanisława, przykościelnego szpitala dla ubogich oraz szkoły. Wzniósł tu także swoją letnią rezydencję ze wspaniałymi ogrodami włoskimi, dzięki którym Czemierniki słynęły w kraju jako jedna z najpiękniejszych miejscowości
  •  pałac i miasto (obecnie wieś) były własnością rodu Firlejów do końca siedemnastego wieku. Potem często zmieniały właścicieli
  • między 1677 a 1680 rokiem Czemierniki wykupił Jan III Sobieski
  • po II wojnie światowej przez wiele lat w pałacu mieścił się Państwowy Dom Dziecka
  • podobno kościół św. Stanisława i pałac połączone są podziemnym korytarzem.

 

6 comments

    • Witaj Piotrze. Czemierniki to wynik spotkania z panem Tomaszem. Dobrze jest czasami do kogoś zagadać. Fajne rzeczy z tego zazwyczaj wynikają. Jeszcze o nim wspomnę przy okazji relacji z pałacu w Radzyniu Podlaskim. Nie wiem kiedy się pojawi, ale będzie na pewno. Serdeczności zasyłam.

    • To prawda klimatyczna i jeszcze nam pogoda dopisała. Smaków nie było, to znaczy może i były ale zakamuflowane, bo niczego nie znaleźliśmy i pojechaliśmy dalej.

  1. Witaj kochana, ja tu widzę, że wiele postów pominęłam, toż w ogóle ich nie widziałam. Zaraz nadrobię. 🙂 Bardzo fajna wyprawa, a fragment z sunią spodobał mi się najbardziej. Jaka kochana psina, no urocza. Pięknie ją sfotografowałaś. :)))) Pozdrawiam serdecznie. :*

    • Witaj Aguś. Troszkę technicznych problemów miałam ostatnio. Mam nadzieję, że już wszystko będzie dobrze. Wiedziałam, że najbardziej spodoba Ci się fragment z sunią 🙂 Ciężko było ten psi żywioł ogarnąć, ale na szczęście udało mi się zrobić kilka wyraźnych zdjęć. Uściski wielkie zasyłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *