Karkonosze. Na szlaku pod Reglami z Duchem Gór

Najbardziej z karkonoskich szlaków lubię żółty prowadzący Drogą pod Reglami. Już „od progu” witają mnie głazy ułożone na wzniesieniu, a Duch Gór oplata ramieniem i opowiada co nowego wydarzyło się od naszego ostatniego spotkania. A ma skubaniec gadane 🙂 Dzięki niemu nigdy nie udało mi się przejść pod Reglami w czasie podawanym na mapie. Duch zawsze znajdzie sposób, by przyciągnąć na dłużej mój wzrok i słuch. Z głazów i drzew układa nowe wzory, zmienia bieg strumyków, a ptaki pod jego batutą odśpiewują najwspanialsze koncerty.

duch gór namalowany na drzewie
Czy Duch Gór naprawdę tak wygląda?

formacje-skalne-karkonosze

Latem  szacunkowy czas przejścia (40 minut) rozciąga się w nieskończoność. Ale czy naprawdę istnieje osoba potrafiąca oprzeć się zaczepnym poziomkom rosnącym przy leśnej drodze? Albo ktoś, kto po zjedzeniu jednej powie „dosyć na dzisiaj” i pójdzie dalej? Przecież czterdzieści minut zajmuje samo jedzenie poziomek 🙂

Wolno leśną drogą, noga za nogą. Wszystkie wyliczenia i tak diabli wezmą. Po poziomkowej uczcie i ptasim koncercie czas na fioletowo-biały szał. Dziki szał.

kwitnące naparstnice

naparstnica-kwitnie

naparstnica z bliska

Naparstnica zakwita w czerwcu, przez całe lato aż do września. Często rośnie na brzegach lasów i ubarwia drogę wędrowcom. Wyglądem przypomina wodospad dzwonków w kolorze purpury, bieli, czerwieni. Podobno można spotkać naparstnice w kolorze morelowym, ale takich jeszcze nie widziałam. A jak powstał ten osobliwy świat roślin?

Wieki temu Duch Gór założył się z diabłem o to, który z nich stworzy piękniejszy ogród. Wygrał mój gadatliwy przewodnik. Od tego czasu okoliczne łąki i lasy słyną z niezwykle bogatej flory.

jesien-w-karkonoszach

jesien-w-karkonoszachh

Przydrożny kamień
Przydrożny kamień

Spacerując, poznaję nazwy karkonoskich niezwykłości, uczę się odróżniać rośliny od chwastów. Dla mnie mieszczucha z krwi i kości to nie lada wyzwanie 🙂 Najtrudniejsze są chwile po deszczu gdy powietrze gęstnieje od zapachów… Zmysły głupieją nie przyzwyczajone do takiej dawki doznań.

Czterdzieści minut. Czas nieosiągalny…

Łatwa, wygodna ścieżka prowadzi prosto do Sopotu 🙂 Oryginalna nazwa potoku, prawda? Tuż za nim rozwidlenie i szlak zaczyna wspinać się do góry, ale bez strachu, droga nie ma dużych wahań wysokości, jedynie łagodne wzniesienia. Kolejne czterdzieści minut wypełniają zakręty, formacje skalne (Malowana Skała, Baszty Skalne) i wodospad Wrzosówki. Im dalej przed siebie tym więcej wszystkiego co ludzie najczęściej mijają w pośpiechu. W lesie rosną zioła z których niegdyś wyrabiano słynne w całej Europie lekarstwa. Niestety wiedza o ziołach stanowi dla mnie, dosłownie i w przenośni, wiedzę tajemną. Z czasem mam nadzieję poznać przynajmniej jej cząstkę (jeżeli znajdzie się nauczyciel, bo zielarz podobnie jak grzybiarz i saper mylą się tylko raz :-))

baszty-skalne-karkonosze

jjjjj

Na trasie rzadko spotykam wędrowców, często rowerzystów chociaż przemknięcia z wiatrem chyba nie można nazwać spotkaniem :-). Trasę prywatnie nazywam „trzy razy czterdzieści”, bo składa się z trzech części, a przejście każdej szacowane jest właśnie na czterdzieści minut. Ostatni etap przypomina pierwszy tyle, że z mniejszą ilością głazów do „rzucania okiem”.

Koleżanki z potomstwem często pytają czy pokonają Drogę pod Reglami z wózkiem. Zdecydowanie tak. Wózkowe spacery wypadają pomyślnie. Spokój, cisza, kontakt z naturą. Szeroka droga wiedzie równolegle do pasma Karkonoszy. W kilku punktach można zmienić kierunek trasy i ruszyć na spotkanie z miejscowymi atrakcjami i ciekawostkami, nie tylko przyrodniczymi, ale o tym następnym razem.

potok latem

potok-jesien-w-karkonoszach

PS zdjęcia wykonane latem i jesienią. Przede mną jeszcze wiosna i zima 🙂

6 comments

  1. Przyjemna wędrówka i bardzo fajnie opisana. Aż miło pospacerować wśród zieleni i kwiatów kiedy za oknem buro.

    • Mariolu, teraz jest tam po prostu pięknie! Biało jak w bajce. Droga tyko czeka na przejazd sań z Królową Śniegu 🙂

  2. Witaj.
    Zasadniczo trudno jest rozdzielić „rośliny od chwastów” 😉
    Narrację masz potoczystą, język barwny, chce się czytać.
    Drogę pod reglami przeszedłem, ale lata temu i od lat zresztą w Karkonoszach nie byłem, więc miło sobie przypominać u kogoś na blogu.
    Zielarstwo nie jest tak groźne jak grzybiarstwo, bo większość roślin nie jest aż tak toksyczna, no za wyjątkiem bielunia i kilku innych 😉 . Tyle że grzyby się je w znacznych ilościach a zioła dozuje bardzo skrupulatnie, więc szanse na dawkę letalną jakby mniejsze 😉 .

    Pozdrawiam
    Maciej

    • Witaj Jolu, miło Cię gościć w moich skromnych progach. Czasy przejścia nie uwzględniają grupy zachwycaczy do której obie należymy 🙂 Pozdrawiam Cię słonecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *