Madryt – Muzeum Prado, Reina Sofia – niezła sztuka!

Muzeum Narodowe el Prado. Duma nie tylko Madrytu, ale całej Hiszpanii. Skarbnica malarstwa do której skierowaliśmy pierwsze kroki po przyjeździe. Z plecakami i wypiekami na twarzy ustawiliśmy się w kolejce. Wiła się kilkaset metrów od wejścia. Wszyscy w napięciu czekali na wybicie godziny 18:00. O tej porze muzeum staje otworem dla wszystkich bez wyjątku i pieniędzy 🙂

Jedna z najważniejszych galerii malarstwa na świecie oferuje darmowe wejście każdego dnia na dwie godziny przed zamknięciem. Niech Cię nie zrazi kolejka oczekujących. Wejście do środka zajmuje zaledwie kilka minut.

kolejka do muzeum El Prado w Madrycie

Nasze plecaki zostały prześwietlone, przyjęte do szatni, a my z planem muzeum w ręku ruszyliśmy na spotkanie z arcydziełami malarstwa europejskiego. Goya, El Greco, Murillo, Velazquez, Tycjan, Rembrandt, Rubens. Już same nazwiska robią wrażenie, a co dopiero owoce ich geniuszu.

Warto przed wizytą zapoznać się z planem Muzeum Prado i ściągą podpowiadającą jak dotrzeć do najważniejszych obrazów lub opracować własną trasę. Kilka propozycji znajduje się również na stronie muzeum. Wszystko zależy od tego ile czasu chcesz lub możesz poświęcić na zwiedzanie. Dwie godziny wymuszają niestety dokonywanie wyborów.

muzeum prado z zewnątrz

Samo malarstwo hiszpańskie, ze względu na bogactwo oraz szerokość okresu w którym powstawało, podzielono na pięć odrębnych sekcji. A przecież oprócz malarstwa zgromadzono także rysunki, rzeźby, rzemiosło artystyczne. W Prado wystawiona jest zaledwie jedna trzecia spośród 7500 dzieł. Gdyby pokazać wszystkie można, by było organizować muzealne turnusy 🙂

Patrzyłam na kilkumetrowe płótna znane mi do tej pory jedynie ze zdjęć w albumach. Wypatrywałam szczególików nie widocznych na mniejszym formacie. Dopiero w powiększeniu widać precyzję tych niezwykłych prac i kunszt mistrzów wyprzedzających czasy w których żyli. Wrażenia nieopisywalne. Nie wiem ja Ty, ale ja nie potrafię podczas jednej wizyty chłonąć zbyt wielu dzieł malarskich. Większa dawka sprawia, że obrazy mieszają się ze sobą, kolory wirują. Dlatego staram się skoncentrować na jednym autorze bądź jednej epoce. Mam wtedy czas na kontemplację i nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę zobaczyć resztę skarbów.

A komu świat zawdzięcza Muzeum Prado? Największe podziękowania należą się Marii Izabeli żonie króla Ferdynanda II, bowiem powstało na jej prośbę. Gdyby nie ona dzieła pochodzące w większości z królewskiej kolekcji gromadzonej od XVI wieku, nadal cieszyłyby oko tylko wyższych sfer.

„Darmowe godziny” oferuje również najważniejsze hiszpańskie muzeum sztuki współczesnej zwane potocznie Reina Sofia (pełna nazwa muzeum brzmi Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofía, a po polsku Muzeum Narodowe Centrum Sztuki Królowej Zofii).

muzeum z zewnątrz

Tym razem poszłam sama. Wojtaliński nie przepada za sztuką współczesną. Wolał sączyć kawkę i przyglądać się ulicznemu życiu. Ja w tym samym czasie flirtowałam z boskim Salvadore, człowiekiem wielu talentów, ekscentrykiem buntującym się przeciw przeciętności. Dla mnie zdecydowanie numer jeden za charakterek i nieposkromioną wyobraźnię z wdziękiem przelewaną na płótno.

portret salvadora dali

Największą atrakcją muzeum jest słynna „Guernica” Picassa, odzwierciedlenie ludzkiego dramatu, strachu i chaosu. Tytuł obrazu pochodzi od świętego miasta Basków zbombardowanego podczas hiszpańskiej wojny domowej przez niemieckie lotnictwo wspierające Generała Franco.

guernica

Istnieje opowieść o krótkiej wymianie zdań pomiędzy malarzem, a nazistowskim oficerem, który trzymając w ręku fotografię Guerniki zapytał Picassa: „To pańska robota?” „Nie, to wasza robota”- odpowiedział artysta.

Zwiedzając, nie przegap pierwszych szkiców dzieła. Zobaczysz jak powstawał świat symboli i jakie emocje temu towarzyszyły.

Reina Sofia to nie tylko twórczość Salvadora Dali, Picassa czy Miro. Warto zwrócić uwagę także na mniej znane nazwiska w tym skromną grupę artystów niehiszpańskich. Całą kolekcję podzielono na dwie części. Drugie piętro gromadzi dzieła do 1939 roku, a czwarte od czasów powojennych do współczesności. Podobnie jak w Prado, dwie godziny nie wystarczą na zobaczenie wszystkiego, ale jeżeli będziesz w Madrycie kilka dni zawsze możesz wrócić.

reine-sofia

Na zakończenie mam dla Ciebie ciekawostkę. Bez niej mój opis byłby niepełny 🙂

Muzeum Raine Sofia mieści się w budynku dawnego szpitala de San Carlos. W czasie hiszpańskiej wojny domowej w piwnicach szpitala przetrzymywano, torturowano i grzebano więźniów. Podczas przebudowy budynku odkryto szkielety, łańcuchy, kajdany oraz zmumifikowane zwłoki trzech zakonnic, które po dziś dzień znajdują się w miejscu gdzie je znaleziono czyli poniżej głównego wejścia do muzeum. Po inauguracji obiektu w roku 1986 pracownicy zaczęli opowiadać o obecności zjaw w muzeum, krzykach, dziwnych odgłosach i innych niecodziennych zjawiskach. Sprawa stała się na tyle poważna, że poproszono o pomoc grupę badaczy zjawisk paranormalnych, która dwukrotnie przeprowadziła na miejscu seans spirytystyczny. Specjaliści ujawnili obecność kilku zjaw m.in. chorego psychicznie dawnego pacjenta szpitala o imieniu Ata.

Na szczęście o zjawach dowiedziałam się po powrocie do Polski. (Normalnie strach się bać :-))

A wiesz, że Pablo Picasso nosił przy sobie naładowany rewolwer? Gdy ktoś dopytywał o znaczenie jego obrazów lub zanudzał go rozmową strzelał. Niestety tylko w powietrze. (Tu z kolei strach się odezwać :-)).

5 comments

  1. A ja uwielbiam takie klimaty, muzeum miejsce gdzie torturowano ludzi, dreszczyk emocji się pojawił.

  2. Nawiedzone muzeum, brzmi ciekawie 😀 Ale chyba jednak wybrałabym Prado. Również nie jestem wielką fanką sztuki współczesnej.

    • z Nocy Muzeów już bym w Reina Sofia nie skorzystała. Kto wie co „mieszkańcom” może wpaść do głowy 🙂 Pozdrawiam przestraszoną imienniczkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *