Marsaskala i Marsaxlokk. Ostatni dzień maltańskiej przygody.

Ostatni dzień naszej przygody z Maltą pomalowany był na czerwono, niebiesko, zielono i żółto, a nasze poczynania zewsząd obserwowało oko Ozyrysa. Wszystko za sprawą Zatoki Marsaxlokk i dwóch barwnych miasteczek: Marsaskala i Marsaxlokk. Nazwy obu skojarzyły mi się od razu ze światem science-fiction. I chyba faktycznie odbyliśmy swoistą wędrówkę w czasie.

Cisk i Kinnie w Marsaskala.

W Marsaskala po jednej stronie zatoki wznosi się warownia St Tomas Tower z XVII wieku, a po drugiej do spaceru zachęca i lokalnymi trunkami kusi promenada. Co wybrać w trzydziestostopniowym upale? Podjęliśmy jedną słuszną decyzję. Chłodne trunki na promenadzie!

Do ostatniego dnia pozostaliśmy wierni sztandarowemu produktowi jedynego miejscowego browaru – Cisk (czek – nazwa pochodzi od pseudonimu założyciela pierwszego maltańskiego banku, który otrzymał prawa do warzenia piwa. Guiseppe Scicluna, bo o nim mowa, regulował płatności głównie za pomocą czeków).

malta-cisk-kinnie

Schowani pod dachami parasoli delektowaliśmy się widokami. Złocista barwa schłodzonego piwa idealnie wtopiła się w koloryt otoczenia.

A skoro o napojach mowa koniecznie należy wspomnieć o popularnym na Malcie Kinnie. Jego słodko-gorzki smak nie każdemu przypadnie do gustu. My przekonaliśmy się do niego od razu. Towarzyszył nam w codziennych wędrówkach, idealnie gasząc pragnienie.

Charakterystyczny smak i nazwę, Kinnie zawdzięcza pomarańczom chinotto uprawianym wyłącznie w rejonie Morza Śródziemnego oraz mieszance aromatycznych ziół. Jego smaku nie da się porównać i pomylić z żadnym innym.

Jedziemy do Marsaxlokk.

Autobus zatrzymał się przy głównym placu miasteczka Marsaxlokk. Położone w zatoce, o tej samej nazwie, przyciąga pocztówkowymi widokami. Na pierwszym planie królowały luzzu – tradycyjne maltańskie łodzie rybackie z dziobem zadartym ku górze.

malta-Marsaxlokk-luzzu

malta-luzzu

Gdy tylko wysiedliśmy z autobusu ogarnęło nas rozbawienie. Dzień toczył się dokładnie tak jak opisywały go karty przewodnika. Turyści przechadzali się między targowymi stoiskami, kupowali lokalne przysmaki, oglądali koronki. Rybacy naprawiali sieci, a luzzu delikatnie kołysały się na wodzie pozując do zdjęć. Ich jaskrawe barwy kontrastowały z piaskowymi odcieniami otoczenia. Podchodząc bliżej łodzi, między pasami błękitu i czerwieni, dostrzegliśmy wyrzeźbione oko Ozyrysa przynoszące szczęście i odstraszające diabła.

malta-Marsaxlokk

Marsaxlokk to najbarwniejszy port rybacki na wyspie i miejsce skąd pochodzi znaczna cześć zaopatrzenia w owoce morza. Nad stolikami ustawionymi wzdłuż nadbrzeża unosiły się delikatne zapachy serwowanych dań. Karty menu pękały w szwach od szerokiego wyboru ryb i owoców morza. Masz ochotę na rybkę złowioną parę minut wcześniej? Już się robi. Powiedz tylko na jaką masz ochotę. Im dalej od „centrum” tym niższe ceny jednak widoki traciły na atrakcyjności. Dźwigi portowe, jakieś maszyny, hałas. Zdecydowanie lepiej dorzucić parę euro i zjeść obiad w przytulniejszym miejscu lub, przy ograniczonym budżecie, kupić coś na ząb w lokalnym sklepiku, siąść na murku i korzystać z widoków.

Wybraliśmy opcję numer jeden. Smak zupy nie przypadł nam do gustu, ale rybka serwowana na drugie danie była wyśmienita.

Spotkało nas niestety rozczarowanie co do zgodności zamówienia z ceną. (Po powrocie do kraju okazało się, że nie tylko nas). Cena, którą mieliśmy zapłacić za dwudaniowym obiadem obejmowała dwa kieliszki wina. Kelnerka przyniosła tylko jeden, więc poprosiłam o przyniesienie drugiego. Gdy przyszło do regulowania płatności okazał się, że za drugi doliczono nam dodatkowa opłatę. Na nic się zdały wyjaśnienia. Nie chcieliśmy psuć sobie humoru. Zapłaciliśmy, ale na kawę poszliśmy już w inne miejsce.

malta-Marsaxlokk-malta

Malta to skarb złożony z wielu warstw. Odsłoniliśmy zaledwie parę z nich. Do następnego spotkania mała księżniczko!

6 comments

    • piękny kierunek wybrałeś. Jesień to dobra pora na wyjazd, nie ma już upałów i turystów :-). Cudownych wrażeń życzę już teraz.

  1. Jaka ta Malta piękna.
    Ostatnio w telewizji oglądałam port z kolorowymi łodziami rybackimi, które pokazujesz.
    Byłam zachwycona.
    Ja chcę na Maltę:)

    Pozdrawiam:)

    • rok dopiero się zaczął i wierzę, że przyniesie nam wiele ciekawych podróży. Może właśnie Malta będzie pierwsza na liście 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie.

  2. Ha ha Też wybrałabym zimne napoje w taką temperaturę. ;D Ależ piękna zatoka. Jakie to musi być wspaniałe… być podróżnikiem. No marzę o tym, a ty ino mnie kusisz. 🙂

    Kochana chce Ci z całego serca życzyć, by rok 2018 był dla Ciebie fantastyczny, obfitujący z magiczne przygody, by zdrówka nie zabrakło. Niech otacza Cię miłość najszczersza, a serce wypełniało spełnienie. Jesteś przesympatyczna i dziękuję za Twoją obecność. 🙂

    • A kuszę i kusić będę 🙂
      Aguś ja również z całego serducha życzę Ci pomyślności w Nowym Roku. Zdrówka, powodów do uśmiechu i radości każdego dnia. Wspaniałych ludzi wokół, odwagi do bycia sobą i podążania własną ścieżką. Wytrwałości w realizacji planów i marzeń. A ostatnie zdanie zgapię od Ciebie, bo lepiej bym tego nie ujęła 🙂
      Jesteś przesympatyczna i dziękuję za Twoją obecność! Uściski wielkie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *