• Lubelskie

    Janów Podlaski konie ach te konie

    Na początku była mgła. Mgła i nic więcej. I tylko czasem słychać było w głębi dudnienie. I odgłosy słychać było. Odgłosy nienazwane. A potem z mgły wyłonił się tabun koni. Cwałem biegły. Te które biegły pierwsze, kiedy noc jeszcze trwała, były kare. Te kiedy Gwiazda Polarna zbladła były gniade. A te na których osiadły resztki mgły były srokate. A gdy zaczęło świecić słońce z mgły wyłoniły się kasztany. I tak jest do dzisiaj. Bo konie z mgły wyszły. Nieprawda to, ale piękna nieprawda… Źrebiątka idą krok w krok za mamami, które nie spuszczają z nich oczu. Pierwsze chwile nauki chodzenia. Na długich, cienkich nogach wyglądają nieporadnie, przypominają kobiety uczące się…

  • Finlandia

    Finlandia Helsinki. Promem do Helsinek.

    Finlandia. Kraina Tysiąca Jezior, Świętego Mikołaja i Muminków, pełna unikalnych zjawisk przyrodniczych, wszechobecnych saun i podgrzewanych ulic. A ludzie? Występują, ale nie lubią tłoku, średnia gęstość zaludnienia wynosi siedemnaście osób na kilometr kwadratowy. Posługują się językiem przypominającym tajemny kod (odmieniają nawet słowo „nie”!). Po urodzeniu zamiast klapsa w pupę dostają narty i zjeżdżają ze skoczni, a ich prezydent, dla odmiany, uwielbia jeździć na wrotkach. Nieźle zakręcony kraj – pomyślałam. Od kilku dni odpoczywałam w Tallinie. Z tutejszego portu do Helsinek prom płynie dwie godziny. Jednodniowa wycieczka do stolicy Finlandii okazała się rozwiązaniem naturalnym i najbardziej ekonomicznym z możliwych. Rejs przespałam, a nad ranem wzmocniłam siły podwójną kawą. Czekał mnie cały…

  • Lubelskie

    Czemierniki niezdobyty zamek i pies pirania

    Czemierniki wskoczyły na naszą trasę przypadkiem. O wiosce z niezdobytym zamkiem wspomniał nam pan Tomasz z pałacowej informacji turystycznej w Radzyniu Podlaskim. Miejsca dzieli od siebie zaledwie czternaście kilometrów. W drogę! Zaparkowaliśmy auto przy ryneczku, niedaleko kościoła św. Stanisława. Wewnątrz trwały prace konserwatorskie. Niewiele udało nam się zobaczyć za sprawą rozstawionych do samego sufitu rusztowań. Najbardziej zaskoczył nas jednak fakt, że kościół mimo pajęczyny stalowych rur i rureczek czekał na uroczystość zaślubin. Jako że nie było możliwości ozdobienia elementów architektonicznych świątyni, tiul poupinano na rusztowaniach 🙂 Tak oryginalnego tła, dla kroczącej do ołtarza pary młodej, nie widziałam nigdy wcześniej. Pałac Firlejów znajduje się na wschód od rynku. Po krótkim spacerze…

  • Mazowieckie

    Wiosna, wiosna ach to ty!

    “Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis Zapachniało, zajaśniało, wiosna, ach to ty Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!” Pięknie jest! Ptaki śpiewają od szóstej rano, słońce grzeje na całego, przyroda szaleje i czaruje kolorami. Nie mogłam się oprzeć. Wzięłam aparat i zniknęłam za zielonym zakrętem. Co widziałam i kogo spotkałam? Zobaczcie.                

  • Estonia

    Estonia Narwa. Estońska poczekalnia w piekle?

    Tym razem zmierzyłam się z opinią o estońskiej Narwie, którą podobno warto odwiedzić, aby uświadomić sobie jak brzydkie może być miasto. Socjalistyczna zabudowa, pomniki Lenina i Armii Czerwonej, a na ulicach nic ponad mordownię i niepamięć. Ciekawe czy w ogóle dojdę do hostelu? Cóż, skoro już ginąć to przynajmniej w ruchu, a nie w domu na zardzewiałym tyłku. Żeby dostać się do hostelu musiałam przejść głównymi ulicami miasta. Pierwsze wrażenie? Narwa wygląda jak wiele polskich miasteczek. Niska, kanciasta zabudowa, sporo szarości i szarości łączonej z brązem. Niektóre budynki upominają się o pomalowanie, a odnowione rozweselają otoczenie. Dopiero w porównaniu z innymi estońskimi miastami widać różnicę na niekorzyść. Narwa wygląda przy…

  • Na widelcu

    Placki ziemniaczane w niecodziennej odsłonie

    Lubię proste dania, podane w niecodziennej formie. Dzisiaj proponuję placki ziemniaczane. Pierwszy raz zrobiłam je według tego przepisu jakieś dziesięć lat temu i od tego czasu towarzyszą mi wiernie. Mam nadzieję, że i Tobie przypadną do smaku. Składniki: 40 dag marchewki 40 dag ziemniaków 8 łyżek płatków owsianych jajko 2 łyżki oleju cebula ząbek czosnku pęczek szczypiorku 25 dag śmietany 18% tarta gałka muszkatołowa sól, pieprz 1. Cebulę, czosnek i szczypiorek drobno posikać. Połączyć ze śmietaną przyprawioną solą i pieprzem. 2. Marchewki i ziemniaki umyć, obrać, i zetrzeć na tarce. Dodać płatki owsiane jajko. Wyrobić. Przyprawić solą, pieprzem, gałką. Z przygotowanej masy usmażyć około ośmiu placków. Smacznego!

  • Estonia

    Tartu Estonia. Szlakiem żaka (dozwolone od lat 18)

    Pierwszy raz spotkałam się z Estonią w Tartu, niewielkim* uniwersyteckim mieście. Decyzję o wyjeździe podjęłam spontanicznie. Na dworcu w Rydze sprawdziłam dostępne połączenie autobusowe. Czas przejazdu – niespełna cztery godziny. Tyle co nic. Spakowałam plecak i w drogę. Jedną trzecią mieszkańców Tartu stanowią studenci. Dzięki nim miasto przyspiesza i nabiera kolorów. By zakosztować studenckiej atmosfery warto przyjechać tu poza sezonem, najlepiej wiosną kiedy odbywają się juwenalia trwające cztery dni i cztery noce 🙂 W lipcu uniwersytecka stolica przeciąga się leniwie. Zapomina o pośpiechu, nie patrzy na zegarek. Do rozpoczęcia roku akademickiego jeszcze spooooro czasu. Trwaj spokojna chwilo, trwaj. Sącząc kawę w jednej z licznych kawiarenek czytałam turystyczne broszury i foldery,…

  • Malta

    Marsaskala i Marsaxlokk. Ostatni dzień maltańskiej przygody.

    Ostatni dzień naszej przygody z Maltą pomalowany był na czerwono, niebiesko, zielono i żółto, a nasze poczynania zewsząd obserwowało oko Ozyrysa. Wszystko za sprawą Zatoki Marsaxlokk i dwóch barwnych miasteczek: Marsaskala i Marsaxlokk. Nazwy obu skojarzyły mi się od razu ze światem science-fiction. I chyba faktycznie odbyliśmy swoistą wędrówkę w czasie. Cisk i Kinnie w Marsaskala. W Marsaskala po jednej stronie zatoki wznosi się warownia St Tomas Tower z XVII wieku, a po drugiej do spaceru zachęca i lokalnymi trunkami kusi promenada. Co wybrać w trzydziestostopniowym upale? Podjęliśmy jedną słuszną decyzję. Chłodne trunki na promenadzie! Do ostatniego dnia pozostaliśmy wierni sztandarowemu produktowi jedynego miejscowego browaru – Cisk (czek – nazwa…

  • Dolnośląskie

    Mysłakowice: domy tyrolskie, Pompeje i szczęki wieloryba

    Co łączy domy tyrolskie, Pompeje i szczęki wieloryba? Wioska Mysłakowice położona w dolinie rzeki Łomnicy u stóp Karkonoszy. Niemożliwe? A jednak. Tyrolska zabudowa już na dobre wrosła w krajobraz Mysłakowic. Ale kiedy, po co i dlaczego zaczęto budować tak nietypowe w tych stronach domy? Po odpowiedź przenieśmy się do katolickiego Tyrolu leżącego w dolinie Zillerthal (Austria). Mysłakowice – trochę historii. W 1837 roku nieprzychylny innowiercom cesarz austriacki wydał zarządzenie zgodnie z którym musieli oni podjąć decyzję czy przechodzą na katolicyzm i zostają w kraju, czy trwają przy swojej wierze i opuszczają Austrię. Na opuszczenie rodzinnych stron zdecydowało się 416 tyrolskich ewangelików. Sprzedali swoje domy, grunty, zwierzęta. Resztę dobytku spakowali i…

  • Malta

    Malta Valletta – jedna z najmniejszych stolic świata.

    Valletta. Jedna z najmniejszych stolic świata. Miasto twierdza wzniesione z piasku i kamienia. Długa na kilometr, szeroka na 600 metrów, otoczona potężnymi murami, których wysokość równa jest w niektórych miejscach wysokości bloku mieszkalnego. Klejnot wzbudzający respekt i grozę. Odkrywaliśmy Vallettę na dwa sposoby. Najpierw obeszliśmy ją dookoła, a potem zatopiliśmy się w labiryncie wąskich, zacienionych uliczek pamiętających odległe stulecia. Mimo swoich niewielkich rozmiarów Valletta należy do najbardziej zagęszczonych obszarów zabytkowych świata (320 zabytków na powierzchni mniejszej niż kilometr kwadratowy!). Z setek możliwości wybraliśmy kilka miejsc, zostawiając sobie czas na niespieszność i patrzenie w siną dal. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli o hipnotyzujących właściwościach maltańskich dali, inaczej rozłożylibyśmy siły, a tak przepadliśmy już…

  • Mazowieckie

    Anioły na Powązkach. Anioły w Warszawie.

    Lubię stare cmentarze. Ich spokój, wymowność, historię zaklętą w kamieniu. Jeden z nich jest bliski memu sercu. Na warszawskich Powązkach spędziłam dziesiątki godzin podziwiając, fotografując, próbując zebrać kołaczące się w głowie myśli. Najbardziej ukochałam tutejsze anioły. Z czasem zaczęłam je regularnie fotografować. Anioły pokoju, modlitwy, nadziei, miłości, wiary, aniołki pilnujące dziecięcych grobów… Symbole duchowości uważane za posłańców między Bogiem a człowiekiem. Anioły na ziemi. W dzisiejszym poście znajdziesz więcej obrazów niż słów. Taki dzień, czas, chwila.

  • Hiszpania

    Madryt Park Retiro – w jesiennej odsłonie mu do twarzy

    Park Retiro – zielone serce Madrytu. Moje ulubione miejsce na mapie miasta. „Jest na tyle mały żeby poczuć się w nim jak w domu i na tyle duży żeby przyjemnie się w nim zagubić”. Gubiłam się w nim z niekłamaną przyjemnością, do czego dzisiaj będę starała się zachęcić również Ciebie. Do końca XIX wieku park Retiro należał do hiszpańskiej monarchii. Stanowił część kompleksu pałacowego. Na jego terenie organizowano fiesty, przedstawienia teatralne, operowe, a nawet walki byków (!). W ciągu wieków działało tu m.in. obserwatorium astronomiczne, manufaktura w której wytwarzano porcelanę oraz fabryka parowozów. W XVIII wieku Karol III postanowił udostępnić część parku mieszkańcom. Obowiązywały ich jednak dwie zasady: przyzwoite zachowanie…