Książka w podróży

Remigiusz Mróz – Oskarżenie

Nie, to nie będzie recenzja książki. Po pierwsze nie czuję się na siłach, aby je pisać, a po drugie w Internecie znajdziesz dziesiątki opinii o niemal każdym tytule pojawiającym się na rynku.
Lubię czytać. Zawsze lubiłam i zaznaczałam ołówkiem fragmenty, które mnie ujęły, rozbawiły, zainspirowały do przemyśleń. Nierzadko do ich wracałam, a teraz dzięki możliwościom techniki niech idą w świat i, mam nadzieję, zachęcają do przeczytania całości.
Zacznę od autora, którego uwielbiam i obiecuję, nie brać pod lupę tylko jego książek
(choć kusi mnie bardzo :-)).

 

-Wybacz, ostatnio nie orientuję się tak dobrze jak ty – odparł pod nosem Oryński. -Może dlatego, że przez parę tygodni harowałem jak wół, podczas gdy ty siedziałaś w domu, oglądając filmy i seriale.
-Czytałam – sprostowała. Książki w starciu z obrazem są jak hipotetyczna walka Pudzianowskiego z Piotrem Żyłą w MMA. O ile ten drugi nie zabrałby ze sobą nart.

 

-Wciąż uważam, że fajki wpływają korzystnie na środowisko naturalne.
-Korzystnie?
-Usuwają jego największy problem. Ludzi.

 

-Co macie zamiar wyjaśniać?
-Nieoczekiwane pojawienie się Lewickiego.
-Nieoczekiwane? Raczej niesłychane. Ostatni raz taki numer wykręcił pewien nazarejczyk jakieś dwa tysiące lat temu.

 

-Kurwa ich mać.
-Musisz tak rzucać mięsem? – mruknęła Anka.
-Tak. To lalochezja.
-Co?
-Od dwóch greckich terminów: Lala i khezo. Mowa i wydalanie.
-Aha.
-Oznacza wyładowywanie się przez przeklinanie (…) To prawda naukowcy udowodnili, że to potrafi zmniejszyć nie tylko napięcie psychiczne, ale też fizyczny ból.

 

-To dobrze. Choć na tę okoliczność powinni wprowadzić u nas takie rzeczy, jak w Ohio.
Stanęli przed bramką na osiedle, czekając na kierowcę.
-Masz na myśli tego sędziego, który skazał kobietę na osiem godzin siedzenia w śmietniku?
-Co? Nie. Dlaczego miałabym…
-Taką karę wymierzył sędzia Ciccinetti kobiecie, która znęcała się nad zwierzętami. Inwencji mu nie brakuje, co jakiś czas gość odstawia takie numery.
-Imponujące- przyznał Kormak. – Ale miałem na myśli pomarańczowe rejestracje.
-O tym nie słyszałam.
-Daje się je osobom, które zostały wcześniej skazane za jazdę po pijaku

 

-To jakim cudem Feruś zmusił twojego ojca, by ujawnił list?
-Nie musiał go zmuszać. Sama przecież widzisz, że chcę sprawiedliwości.
-Nikt na świecie jej nie chce, Zordon.
-Nie? – bąknął z powątpiewaniem.
-Tak jak nikt nie potrzebuje prawa. Dobrym ludziom jest zupełnie zbędne, a skurwysyny i tak znajdą sposób, by je ominąć.

 

-Nic nie wskazuje na to, żeby działo się tu cokolwiek podejrzanego – odezwał się.
-Nigdy nic na to nie wskazuje.
-Więc lepiej upatrywać wszędzie zła?
-Nie trzeba go upatrywać, Zordon. Jest wszechobecne.

 

-Pewnych rzeczy nie przeskoczysz, Zordon. Ameba nigdy nie ogarnie procesu myślowego Einsteina. Może jej się wydawać, że łapie ogólne założenia teorii względności, ale ostatecznie jest tylko amebą.

 

Dziejowym obowiązkiem bardziej rozwiniętych jednostek jest dzielenie się wiedzą z tymi mniej rozwiniętymi.

 

-Policja na pewno będzie wyrozumiała – odparła obojętnie Chyłka. – Sąd też będzie sympatyzował, w końcu wielu orzekających ma problem alkoholowy. A jak się dowiedzą,
że niuchasz speed, być może w geście solidarności oddalą wszystkie zarzuty.

 

-Nie radzisz sobie przesadnie dobrze, Zordon.
-Nie, nie radzę.
-I to kolejny raz potwierdza moją tezę o słabości twojej płci.
-Mhm.
-Ale jak mogłoby być inaczej? My w ciągu miesiąca krwawimy bardziej niż wy w trakcie całego życia.

 

-Nie mówiłam ci? – spytała, podchodząc do jednego z mebli. – Mam taką burdelkasztę, zresztą nie tylko ja. Jest u każdego w domu. Jedna szuflada, w której zawsze są świeczki urodzinowe. Wrzuca się do niej wszystko, co nie może sobie znaleźć miejsca, więc to burdelkaszta.

 

Nie bez powodu mawia się, że ludzie mają bardziej sprecyzowane plany na wypadek apokalipsy z udziałem zombie niż na swoją przyszłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *