Supraśl na Podlasiu – jak u Pana Boga w ogródku.

Na całym Podlasiu czuję się jak u Pana Boga w ogródku. W nieziemskim zakątku pełnym zabytków i magicznych miejsc zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Odnalazłam tu dziewicze krajobrazy, uśpioną architekturę, ludzi z sercem na dłoni. Zapraszam Cię na trzecią część mojej podlaskiej wędrówki – kierunek Supraśl.

W supraskim Liceum Plastycznym trwała przerwa. Grupki młodzieży plątały się przed budynkiem zatopione w rozmowie. Oto nadarzyła się idealny okazja, by wejść do środka. Wmieszałam się w tłum. Młodzież ruszyła na lekcje, a ja na krótkie zwiedzanie dawnego Pałacu Buchholtzów.

Wcześniej na jego miejscu stał okazały dworek zakupiony przez rodzinę Buchholtzów tuż po przeprowadzce do Supraśla. I pewnie stałby nadal, gdyby nie miłość. Zakochany po uszy Adolf Buchholtz poprosił o rękę Adelę Marię – córkę wyjątkowo bogatego fabrykanta. Przyszła teściowa przyjechała sprawdzić warunki mieszkaniowe potencjalnego zięcia, nazwała dworek norą i postawiła sprawę jasno: wybudujesz pałac, albo nici ze ślubu. Modernizacja i rozbudowa dworu trwała jedenaście lat, a efekt końcowy można podziwiać do dnia dzisiejszego. Wewnątrz warto zobaczyć secesyjną klatkę schodową oraz seledynowy pokój nauczycielski, a na zewnątrz wszystko. Klimatyczne miejsce z niezwykła historią. Aż żal chodzić na wagary 🙂

pałac-buchholtzów-w-supraślu

pałac-buchholtzów-supraśl

sowa-supraśl

pałac-buchholtzów

pałac-w-supraślu

Sto metrów dalej mieści się Centrum Kultury i Rekreacji czyli słynny komisariat policjantów z filmu „U Pana Boga w ogródku”. W sali, w której kręcono sceny pirotechniczne znajduje się obecnie restauracja serwująca dania kuchni tatarskiej. Niestety nieczynna podczas mojego pobytu. Za to w sali naprzeciwko obejrzałam wystawę fotografii Wiktora Wołkowa. Wybitny fotograf nigdy nie używał aparatu cyfrowego. Większość życia spędził w Supraślu i jak mówił „nigdzie na świecie nie było mu lepiej”. Podlaską przyrodę ukochał ponad wszystko. Według mnie z wzajemnością. Zdjęcia żyły, oddychały, szumiały, szemrały, bo przecież w przyrodzie nigdy nie jest cicho.

centrum-kultury-supraśl

Podczas spaceru zobaczyłam większość zabytków miasta. Kilka zostawiłam sobie na kolejną podróż (Teatr Wierszalin, Muzeum Ikon). Co mnie najbardziej zauroczyło architektonicznie? Poza wspomnianym już klasztorem i Pałacem Buchholtzów niska, w większości zabytkowa, zabudowa miasta. Idąc chodnikiem po jednej stronie miałam symetryczne domki, a po drugiej drzewa rosnące wzdłuż drogi. Sami popatrzcie jakie doskonałe połączenie. Nic tylko chodzić.

supraśl-dewniana-zabudowa

domy-supraśl

drewniany-dom-suprasl

studnia-supraśl

Co mnie najbardziej zauroczyło życiowo? Piękno zwykłej codzienności w której ludzie mają czas aby przystanąć, zagadać, opowiedzieć, pożartować, bez patrzenia na zegarek i gonitwy donikąd. I niech tak zostanie. Niech trwa.

2 comments

    • cieszę się. Supraśl to cichy zakątek, w którym trzeciego dnia znasz z widzenia większość osób 🙂 W muzeum niestety nie byłam, co muszę nadrobić przy najbliższej okazji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *