Węgrów drewniana architektura na dwie nogi i cztery łapy.

Po pierwszej wycieczce do Węgrowa w pamięci utkwiła mi drewniana architektura z XVIII i XIX wieku. Na niektórych ulicach czas się po prostu zatrzymał tworząc żywy miejski skansen. Pomiędzy starymi powykręcanymi drzewami nawet wiatr szumiał inaczej. Całość wyglądała jak scenografia czekająca na pierwszy filmowy klaps.

Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś zamieszkam w domu przy jednej z owych ulic. Przyjechałam, zamieszkałam. Przez kilka miesięcy każdego dnia przyglądałam się powolnemu życiu toczącemu się za płotem. Niewiele się działo, a jak już to przewidywalnie. Żyłam rytmem małego miasteczka.

Zasypiałam z ciszą dzwoniącą w uszach. Budziły mnie ptaki i chrapanie Benka. Miał zawitać do nas na chwilę, a potem właściciele o nim zapomnieli… To właśnie w Węgrowie zapadła decyzja, że „maleństwo” zostaje z nami. Że poprzestawiamy co się da, bo kto się nim zajmie lepiej niż my? Nikt.

Benio to bernardyn. Najmądrzejszy i najpiękniejszy bernardyn który wywrócił nasze życie do góry nogami. Wojtaliński, ja i siedemdziesiąt kilogramów słodyczy między nami 🙂

benio-reiser

Tym wpisem rozpoczynam rozdział pt „Podróże z bernardynem”, bo Benio jest ciekawy świata jak my i chętnie towarzyszy nam w drodze. Taki nasz czteronogi reiser.

Węgrowskie uliczki przemierzaliśmy setki razy. Ja przyglądałam się zabytkowej architekturze, robiłam zdjęcia, a Benio wzbudzał zachwyt wśród przechodniów. Zgrany duet na dwie nogi i cztery łapy 🙂

Węgrów drewniana architektura. W które z ulic skręcić by przenieść się w czasie?

Jeżeli chcesz dawkować sobie przyjemność skręć najpierw w ulicę Kościuszki. Znajduje się za bazyliką i prowadzi do Zespołu Poreformackiego więc i tak pewnie będziesz nią spacerował. Najstarsze domy stoją naprzeciw kościoła. Na belce stropowej jednego z nich podobno widać wydrążoną datę 1782, niestety nie udało mi się jej znaleźć.  Pozostałe domy są młodsze, mają zaledwie sto lat z okładem.

węgrów-węgrów-drewniana-zabudowa

węgrów-drewniana-architektura

węgrów-drewniane-domy

Skręcając w ulicę Kilińskiego trafisz do dawnej katolickiej części miasta. Tu również stoją domy w podobnym wieku. Nie jest ich dużo gdyż właściciele coraz częściej ulegają budowlanym modom i zamiast pielęgnować urok starych domów zmieniają ich pierwotny wygląd na „bardziej” współczesny.

Zwróć uwagę jak budowano najstarsze domy. Ze względu na kształt wąskich, ale długich parceli budowlanych zawsze szczytową ścianą w kierunku ulicy.

Na koniec zostawiłam ulicę Narutowicza – fragment Węgrowa odcięty od rzeczywistości. Oryginalna drewniana zabudowa zachowała się tu niemal w całości. Domy w intensywnych barwach pamiętają czasy gdy mieszkali w nich głównie ewangelicy. Między domami, a drzewami pozostały jeszcze resztki brukowanych chodników.

węgrów-ulica-narutowicza1

węgrów-drewniana-zabudowa-narutowicza

ulica-narutowicza-węgrów

węgrów-ulica-narutowicza

węgrów

Drewniana architektura ma to do siebie, że jej historia bywa niestety dosyć krótka dlatego cytując słowa pana Romana Postka, autora tekstu jednego z przewodników po Węgrowie, zachęcam do nieodwlekania odwiedzin „drewniane domy tak szybko odchodzą”…

8 comments

  1. O, nie wiedziałam, że w Polsce w jednym miejscu można zobaczyć tak dużą ilość drewnianych domów (poza skansenem). Za jakiś czas rzeczywiście może ich nie być.

  2. Śliczny ten wasz psi „maluszek”. Też myślałam o zakupie Bernardyna, ale chyba muszę jeszcze dojrzeć do tej decyzji.
    Bardzo fajne miejsce pokazałaś.
    Pozdrawiam:)

    • Dzięki! Nasza „Kruszyna” też przyłącza się do podziękowań 🙂 Decyzja o posiadaniu czworonoga wymaga wielu zmian. Jeżeli mogę tylko coś podpowiedzieć to nie kupuj psiaka weź ze schroniska (jestem przeciwniczką kupowania zwierząt, uważam że przyjaciół się nie kupuje). Uściski wielkie!

  3. Moda na nowoczesność w starym budownictwie trwa, niestety, w najlepsze. To prawda, że z utrwalaniem zabytkowej architektury na fotografiach trzeba się bardzo spieszyć. Ostatnio, „w pełnej krasie” oglądałem smutny proces pseudomodernizacji w podkrakowskiej Lanckoronie. Na moją uwagę, że szkoda tej barwnej różnorodności i świadectwa różnych stylów jeden z właścicieli odpowiedział: „Mam mieszkać w starej chałupie, żeby się podobać turystom? Dom trzeba ocieplić, ogrzewanie kosztuje.”

    • W Lanckoronie byłam dobre piętnaście lat temu. Od tego czasu pewnie wiele się zmieniło. Niestety, jeżeli obiekty nie zostały wpisane do rejestru zabytków to hulaj dusza piekła nie ma… Kiedyś rozmawiałam na ten temat z właścicielem jednego z domów w Czerwińsku nad Wisłą. Narzekał, że nie może sprzedać swojej chałupy (uznanej za zabytek) ze względu na to, że wszelkie prace budowlane wymagają stosownych pozwoleń oraz powinny być prowadzone przez osoby z praktyką w konserwacji zabytków. Koszta horrendalne. Efekt? Chałupa od lat stoi i niszczeje.

  4. Początek czytało mi się jak książkę. Wspaniale. Jaki cud Was spotkał. Boski Benio. Cieszę się, że będę go tu widywała. 🙂

    Pięknie go sfotografowałaś. Szkoda, że unowocześniają te domki. Powinni o nie dbać, nie potrzebują unowocześnienia. Bardzo chciałabym odwiedzić to miejsce. Zaraz zerknę w mapę. Dobra widzę. Nie jest źle. 😀 Mega urokliwie tam jest. Zdjęcia mnie zachwycają. Jakoś długo się patrzę na te drugie z domków i jeszcze te z bliska, te drzwi, ta skrzynka pocztowa. Perfekcyjne ujęcia, z duszą. <3

    Naprawdę świetnie mi się z Tobą podróżuje, a ty motywujesz i dodajesz wiary, że i mi się uda zobaczyć więcej świata. 🙂 :*

    • :* za każde słowo. Zawsze poprawiasz mi humor, wiesz? No to już wiesz 🙂 Aguś cosik mi się zdaje, że Ciebie nie trzeba motywować, a świat jest na wyciągnięcie ręki dosłownie. I tak jak napisałam w zakładce „o mnie i o blogu” – podróż nie musi być „wielka” by stała się ważna. Uściski wielkie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *